Od 14 maja mieszkańcy gminy Wiązowna płacą za wodę i ścieki znacznie więcej niż dotychczas – podwyżki sięgają nawet 142%. Sprawa wywołała falę oburzenia, pytania o odpowiedzialność za decyzję i w efekcie zainicjowała oddolną akcję mieszkańców, którzy domagają się wprowadzenia gminnych dopłat do rachunków. O podwyżkach pisaliśmy w artykule: Kto naprawdę podniósł ceny wody w Wiązownie? Wody Polskie odpowiadają
Skala podwyżek
Na łamach PortalOtwocki.pl pisaliśmy już o problemie gwałtownych podwyżek cen wody i ścieków w Wiązownie. Od 14 maja 2025 r. obowiązują nowe stawki: 5,83 zł netto za 1 m³ wody oraz aż 19,59 zł netto za ścieki – to wzrost odpowiednio o 71% i 142%. Szacuje się, że roczne rachunki przeciętnej rodziny wzrosną o 750–1000 zł.
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Nowe stawki (netto) | Woda: 5,83 zł/m³; Ścieki: 19,59 zł/m³ |
| Abonament (2 mies.) | Woda: 9,76 zł; Ścieki: 31,74 zł |
| Szacowany wpływ | +750–1000 zł rocznie dla gospodarstwa domowego |
| Powody podwyżek | Wzrost kosztów energii, wynagrodzeń i odbioru osadów |
| Procedura taryfowa | Wniosek Hydroduktu → akceptacja Wód Polskich |
| Rola gminy | Możliwość dopłat lub odwołania – nie została wykorzystana |
Skąd tak duży wzrost?
Spółka Hydrodukt tłumaczy, że stawki nie były zmieniane od sześciu lat, a koszty działalności poszybowały: energia elektryczna zdrożała o 250%, wynagrodzenia o 105%, a odbiór osadów o 211%. – „Konieczne było dostosowanie taryf do nowych realiów” – wyjaśnia spółka.
Mieszkańcy przyznają, że rozumieją rosnące koszty, ale skala jednorazowej podwyżki to dla wielu rodzin szok. – „Gmina mogła rozłożyć podwyżki na lata, aby nie uderzyły nas w jednym momencie” – komentują.
Roli Wód Polskich
W sieci pojawiły się relacje, że to Wody Polskie „nakazały” podwyżkę. Jeden z mieszkańców pisał:
„Byłem dziś w siedzibie Hydroduktu. Na pytanie, dlaczego takie duże podwyżki, dostałem odpowiedź: Nie mieliśmy wyjścia, Wody Polskie przeprowadziły kontrolę i nakazały podwyżkę, to nie nasza inicjatywa…. Może warto byłoby zażądać dostępu do raportu pokontrolnego. (…) Bezwiednie oddajemy gminną demokrację w ręce kilku osób, które zamiast nas reprezentować, wygrzewają ciepłe stołki. Może czas się obudzić?”.
Oficjalne stanowisko regulatora jest jednak jednoznaczne: „Wody Polskie nie mogą nakazać przedsiębiorstwu wodociągowo-kanalizacyjnemu czy gminie podwyższenia cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków” – podkreśla rzecznik instytucji.
W praktyce proces wygląda inaczej. To operator – w tym przypadku Hydrodukt – opracowuje wniosek taryfowy, zawierający kalkulację kosztów i przychodów. Wody Polskie pełnią funkcję kontrolną. „Organ analizuje zmiany warunków ekonomicznych działalności gospodarczej przedsiębiorstwa, weryfikuje koszty poniesione w poprzednich latach i ocenia ich celowość. Jeżeli wynik analizy jest pozytywny – taryfa zostaje zatwierdzona. Jeśli nie – zostaje odrzucona. Koncepcja, jakoby Wody Polskie nakazują podwyżkę, jest całkowicie sprzeczna z przepisami prawa” – wyjaśnia rzecznik.
Wody Polskie wskazują również, że gmina – jako strona postępowania – miała prawo odwołać się od decyzji zatwierdzającej taryfę, jednak tego nie zrobiła.
Rada i gmina
Samorząd odgrywa ważną rolę w całym procesie. Po pierwsze, jako właściciel Hydroduktu ma wpływ na działania spółki. Po drugie, rada gminy ma prawo uchwalić dopłaty do taryf. Takie rozwiązanie stosowano już w przeszłości, obejmując nim rodziny wielodzietne. Tym razem, mimo że Hydrodukt miał przedłożyć radzie projekt uchwały o dopłatach, dokument nie trafił pod obrady.
Kto naprawdę podniósł ceny wody w Wiązownie? Wody Polskie odpowiadają
Społeczny sprzeciw i petycja
Podwyżki wywołały falę komentarzy wśród mieszkańców. – „Ja też się podpiszę. Z tego co wiem, to Wody Polskie zatwierdziły podwyżkę, a nie ją narzuciły. Jak to jest możliwe, że tylko w Wiązownie skok jest tak drastyczny? Zmniejszanie zużycia wody przez mega podwyżki spowoduje, że wkrótce będziemy się zastanawiali, czy stać nas na szybki prysznic” – komentuje jedna z osób.
Inny mieszkaniec wyraża obawy: – „Dopłaty do kanalizacji, w sytuacji gdy część gminy wciąż korzysta z szamb, opóźnią proces podłączeń południa gminy. Uważam, że to niesprawiedliwe, aby były one finansowane z podatków osób, które i tak płacą za wywóz szamba”.
W odpowiedzi na tę sytuację powstała petycja mieszkańców, której autorem jest Bartosz Lewandowski. Apeluje on o wprowadzenie dopłat obejmujących wszystkich odbiorców:
„W poprzednich latach dopłaty zrealizowane były tylko dla rodzin wielodzietnych, teraz – wobec skali podwyżek – zasadnym jest, aby ulga objęła wszystkich. Wasze poparcie, wyrażone poprzez podpis, będzie miało ogromne znaczenie”.
Lewandowski zapowiedział, że jeśli petycja nie zostanie rozpatrzona pozytywnie, rozpocznie procedurę obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. W takim przypadku mieszkańcy muszą przygotować własny projekt uchwały w sprawie dopłat i zebrać co najmniej 200 podpisów, aby trafił on pod obrady rady gminy.
„Im więcej osób się zaangażuje, tym większa nasza siła. Być może mnogość podpisów spowoduje, że gmina stanie po stronie mieszkańców i złagodzi skutki podwyżek” – dodaje inicjator.
Dodatkowo, wielu mieszkańców wyraża niezadowolenie z pracy samego Hydroduktu. – „Wszyscy borykamy się z problemami braku dostaw wody. Nie jesteśmy o tym informowani. Firma nie dba o komunikację z mieszkańcami” – mówi jeden z mieszkańców.
Podwyżki obnażyły nie tylko problem rosnących kosztów, ale też brak przejrzystej komunikacji między spółką, gminą a mieszkańcami. Społeczność domaga się rzetelnej informacji, transparentności i działań osłonowych.
Odpowiedzialność za podwyżki rozkłada się na kilka podmiotów: Hydrodukt – który opracował wniosek taryfowy, gminę – która jako właściciel spółki miała możliwość działania, i Wody Polskie – które pełnią funkcję kontrolną i zatwierdziły taryfę jako zgodną z przepisami. Nie ma jednak podstaw do twierdzenia, że regulator „nakazał” podwyżkę.
Spór o to, kto i jak powinien chronić interesy mieszkańców, dopiero się zaczyna. Petycja to pierwszy krok do tego, by mieszkańcy formalnie przedstawili swoje oczekiwania wobec władz. W tle pozostaje pytanie: czy gmina zdecyduje się skorzystać z przysługujących jej narzędzi, by złagodzić skutki gwałtownych podwyżek?










