Fałszywy alarm bombowy, zatrzymanie mieszkańca powiatu otwockiego, a w tle rozpracowywana przez służby grupa odpowiedzialna za serię zgłoszeń o bombach i rzekomych zamachach na polityków. Choć 29-latek usłyszał zarzuty dotyczące konkretnego incydentu, śledczy badają znacznie szerszy obraz sprawy, która może okazać się jednym z największych postępowań dotyczących fałszywych alarmów w Polsce w ostatnich latach.
Alarm bombowy i zatrzymanie
29-letni mieszkaniec powiatu otwockiego został zatrzymany przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji w związku z fałszywym alarmem bombowym, który uruchomił działania służb ratunkowych i policji. Według śledczych mężczyzna miał 18 maja wykonać dwa połączenia na numer alarmowy 112, informując o rzekomym zagrożeniu wybuchem na terenie jednej ze stacji telewizyjnych.
Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Podczas zatrzymania zabezpieczono telefony komórkowe oraz komputer. Mężczyzna miał przyznać się do zarzucanego mu czynu.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest to kolejny przypadek nieodpowiedzialnego wykorzystania numerów alarmowych. Jednak śledczy dostrzegają znacznie szerszy kontekst.
Fragment większej układanki?
Zatrzymanie mieszkańca powiatu otwockiego nastąpiło w czasie, gdy służby prowadzą szeroko zakrojone śledztwo dotyczące serii fałszywych alarmów bombowych oraz zawiadomień o rzekomych zamachach kierowanych do instytucji publicznych, mediów i służb państwowych.
W ostatnich miesiącach podobne zgłoszenia wywoływały liczne interwencje policji, straży pożarnej oraz służb specjalnych. Każdy taki alarm wymaga sprawdzenia, niezależnie od tego, czy ostatecznie okaże się prawdziwy.
Według śledczych działania te mogły mieć na celu wywoływanie paniki społecznej, dezorganizację pracy instytucji oraz angażowanie znacznych sił i środków państwa.

Zorganizowana grupa bombowa
Kilka dni wcześniej Prokuratura Krajowa poinformowała o postawieniu 33 zarzutów dwóm osobom – Bartoszowi R. oraz Wiktorowi Z. Zdaniem śledczych mogli oni działać w ramach zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wysyłaniem fałszywych alarmów bombowych. Grupa miała funkcjonować od lutego 2023 roku do września 2025 roku, wykorzystując pocztę elektroniczną, komunikatory internetowe oraz sieć TOR.
Śledztwo wskazuje, że celem działań było paraliżowanie funkcjonowania szkół, urzędów, szpitali i innych instytucji publicznych poprzez generowanie kolejnych alarmów i zmuszanie służb do kosztownych interwencji.
Zatrzymanie adwokata
Dodatkowego rozgłosu całej sprawie nadało zatrzymanie warszawskiego adwokata Macieja Z. Według ustaleń policji 48-letni prawnik miał podszywać się pod osoby publiczne i kierować do służb fałszywe zawiadomienia dotyczące przygotowywanych zamachów. Wśród osób, których miały dotyczyć zgłoszenia, wymieniani są prezydent Karol Nawrocki oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Podczas przeszukania jego mieszkania zabezpieczono między innymi broń, amunicję oraz dokumenty należące do innych osób.
Policja podkreśla jednak, że obecnie nie ma formalnego połączenia pomiędzy sprawą adwokata a śledztwem dotyczącym alarmów bombowych. Śledczy analizują jednak wszystkie możliwe powiązania.

Czy 29-latek z Otwocka działał sam?
To pytanie pozostaje dziś bez jednoznacznej odpowiedzi. Policja nie ujawnia szczegółów materiału dowodowego ani ewentualnych kontaktów zatrzymanego z innymi podejrzanymi, jednak ich nie wyklucza. Wiadomo natomiast, że minister spraw wewnętrznych informował niedawno o zatrzymaniu pięciu osób w związku z serią fałszywych alarmów. Oznacza to, że śledztwo ma charakter rozwojowy, a liczba osób objętych postępowaniem może się zwiększyć.
Na obecnym etapie nie ma dowodów wskazujących, że wszystkie zatrzymane osoby działały wspólnie. Coraz wyraźniej widać jednak, że służby badają całe środowisko osób odpowiedzialnych za generowanie fałszywych zgłoszeń, które przez wiele miesięcy angażowały policję, straż pożarną, służby specjalne i administrację publiczną w całym kraju.
fot: KSP










