Smród nas zabija bezkarnie

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Sezon grzewczy za pasem, za chwilę nad Otwockiem zacznie się unosić dobrze znany smrodek. Dla tych, którzy lubią palić w piecach starymi meblami i plastikowymi butelkami, mamy dobrą wiadomość – kontrole to rzadkość, a mandaty to już rzadkość do kwadratu.

Kiedy otwocki ekopatrol Urzędu Miasta pochwalił się na Facebooku dronem, za pomocą którego można skontrolować wydobywający się z komina dym, mieszkańcy w komentarzach zaczęli się skarżyć:

„Na ul. Kościuszki nie jestem w stanie otworzyć nawet na pół sekundy okna przez ten smród palonego plastiku.”

„Kiedy w okolicy Giżyckiej i Okrzei? To samo, wieczorem smród spalonego plastiku.”

Poniatowskiego koło Orlenu, okolice biblioteki przy Jodłowej na Kresach oraz Ostrowskiej w Świdrze – padały kolejne lokalizacje. Od tego czasu minęły ponad 4 lata i wygląda na to, że problem… udało się rozwiązać. Jak bowiem wynika z danych Urzędu Miasta, w ubiegłym roku na 597 kontroli palenisk nieprawidłowości stwierdzono tylko w 58 przypadkach, z czego zaledwie 8 skończyło się wypisaniem mandatów (razem z urzędnikami w kontrolach brali udział policjanci). A przypomnijmy, że mówimy o mieście, w którym – według danych Polskiego Alarmu Smogowego – na koniec 2023 r. były 3362 tzw. kopciuchy, czyli pozaklasowe kotły na węgiel i drewno, których używanie jest już od ubiegłego roku nielegalne na całym Mazowszu, zgodnie z uchwałą sejmiku.

Wymiana pieców idzie powoli

Oczywiście, kontrole i śladowa ilość mandatów to tylko jedna strona medalu. Drugą, którą miasto chętnie się chwali, jest wymiana starych źródeł ciepła na współczesne, odpowiadające normom ekologicznym. Tutaj „szczęśliwy numerek” to 169 – tyle wyniosła w zeszłym roku liczba pieców wymienionych w ramach gminnego programu dotacji oraz programu „Czyste Powietrze”. Ponadto w 2023 roku zostało zlikwidowanych 70 pieców wymienionych przez mieszkańców poza programami dotacyjnymi – informuje Wydział Prasowy UM.

Docenić należy także działania w zakresie wymiany źródeł ciepła w miejskich zasobach mieszkaniowych. Szkoda tylko, że początkowy zapał (nomen omen) w tej dziedzinie słabnie z roku na rok. Liczba starych pieców węglowych w zasobach ZGM wymienionych na ogrzewanie elektryczne wyniosła w 2022 roku 55, ale w 2023 roku już tylko 29. Tymczasem to właśnie stare piece węglowe w komunalnych drewniakach, zamieszkiwanych często przez osoby o najniższym statusie materialnym, którym zdarza się oszczędzać na porządnym opale – stanowią poważny problem, jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza w Otwocku. O jego skali świadczą dane zawarte w strategicznych dokumentach miasta. Według „Wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy Otwock na lata 2016-2021” ogrzewanych piecami było do niedawna blisko 80 proc. lokali należących do tegoż zasobu, czyli niemal 1,5 tys. mieszkań. Kilkadziesiąt pieców zastąpionych elektrycznymi grzejnikami w ostatnich latach nie zmienia znacząco tej statystyki.

Truciciel lepszy od pirata

Oczywiście jest jeszcze edukacja ekologiczna, są czujniki monitorujące jakość powietrza, montowane na budynkach użyteczności publicznej, których wskazania są ostrzeżeniem dla mieszkańców Otwocka. Cztery takie czujniki zostały zamontowane w ramach programu „Wirtualny Warszawski Obszar Funkcjonalny (Virtual WOF)”: na siedzibie OPWiK, budynku C urzędu miasta, szkole podstawowej nr 9 i przedszkolu nr 15. Z kolei szkoły nr 2 i 6 wzięły we własnym zakresie udział w projekcie NASK – Państwowego Instytutu Badawczego, w ramach którego podobne czujniki zamontowano na ich budynkach. Nie wszystkie działają – np. ten na „dwójce” nie pokazywał w ubiegłym tygodniu żadnych wskazań. Jednak nawet gdyby wszystkie były sprawne, a w szkołach co tydzień odbywałyby się konkursy na temat czystości powietrza – czy zniechęciłoby to „oszczędnych” do spalania śmieci?

„W paleniskach węglowych często poza spalaniem węgla spala się różnego rodzaju śmieci komunalne (tworzywa sztuczne, odpadki spożywcze itp.), co wpływa na wzrost emisji pyłowej jak i powoduje nieprzyjemny zapach. Częstym zjawiskiem jest też funkcjonowanie dwóch kotłów w budynkach gazowego i nieekologicznego kotła węglowego pozwalającego m.in. na spalanie tego rodzaju odpadków” – czytamy w „Programie Ograniczania Niskiej Emisji dla Miasta Otwocka”, jednym z kluczowych dokumentów dotyczących ochrony powietrza w mieście.

O tym, że zanieczyszczenie powietrza zabija, nie trzeba już dzisiaj nikogo przekonywać. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że jest ono przyczyną ponad 4 mln przedwczesnych zgonów w ciągu roku (dane za 2019 r.). W Polsce, według różnych wyliczeń, tę liczbę szacuje się na 19 do ponad 40 tys. Dla porównania – w wypadkach drogowych ginie w Polsce 2 tys. osób rocznie. To dziesięć razy mniej niż od smogu spowodowanego głównie niską emisją. A jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, żeby z piratami drogowymi walczyć jedynie za pomocą konkursów rysunkowych w szkołach i elektronicznych buziek smucących się, gdy przejeżdżając koło nich przekraczamy dozwoloną prędkość.

Mandaty się nie przyjęły, strategii nie ma

Punkty karne i mandaty – to podstawowe narzędzia dyscyplinowania kierowców stwarzających śmiertelne zagrożenie na drogach. Dlaczego w przypadku trucicieli jest inaczej?

Wróćmy do kopciuchów kontrolowanych w Otwocku. W stosunku do ich ogólnej liczby (3362) odsetek tych skontrolowanych wyniósł w ubiegłym roku niespełna 18 proc. Takich, w których palono nie tym, co trzeba, było jakoby 1,7 proc., a tych, których właściciele zasłużyli na mandat – 0,24 proc. Z danych Polskiego Alarmu Smogowego nie wynika, czy w zestawieniu kopciuchów uwzględniono także piece w mieszkaniach komunalnych, czy tylko w indywidualnym budownictwie. Bo jeśli doliczyć budynki ZGM, to kopciuchów jest jeszcze więcej, a odsetek skontrolowanych jeszcze mniejszy.

Czyli statystycznie rzecz ujmując problem prawie nie istnieje. Otwocka policja twierdzi wprawdzie, że być może były jeszcze jakieś kontrole poza tymi prowadzonymi z miejskim ekopatrolem, ale nie ma danych na ten temat, bo nie prowadzi takich statystyk. Równie dobrze można więc stwierdzić, że może jednak nie było. Tym bardziej, że do starosty komendant zaraportował za ubiegły rok tylko 8 wykroczeń związanych z przepisami dotyczącymi ochrony przyrody – a taką właśnie liczbę mandatów podaje miasto w swoim podsumowaniu kontroli prowadzonych wspólnie z policją.

Kilka lat temu zlikwidowana została Komisja Ochrony Środowiska i Urbanistyki w otwockiej Radzie Miasta, a niezależny Wydział Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta połączono z Wydziałem Gospodarki Komunalnej. Jeszcze wcześniej, z inicjatywy obecnego prezydenta, likwidacji uległa straż miejska, której funkcjonariusze mogli, niezależnie od policji, wystawiać mandaty za palenie śmieciami. Rok 2022 r. był ostatnim, w którym tematyce ochrony środowiska poświęcono odrębny rozdział w publikowanym corocznie przez miasto raporcie o stanie gminy. W raporcie za rok 2023 już go nie ma, a wybrane dane dotyczące ochrony środowiska są rozproszone wśród innych tematów.

Na oficjalnej stronie internetowej Otwocka znajdziemy wprawdzie zakładkę poświęconą ochronie środowiska, ale zamieszczony tam „Program Ochrony Środowiska dla Miasta Otwocka na lata 2012–2015 z uwzględnieniem lat 2016–2019”, jak wskazuje już jego nazwa, jest nieaktualny co najmniej od 5 lat. W rzeczywistości jest jeszcze bardziej nieaktualny, bo zawarte w nim dane były zestawiane w 2012 r., czyli 13 lat temu. Podobnie jest z „Planem gospodarki niskoemisyjnej”. Teoretycznie obejmuje lata 2015–2020 z perspektywą do roku 2024. W praktyce, gdy się w niego wczytać, już po aktualizacji zawiera plany do zrealizowania do roku 2020, np. wymianę starych pieców w budynkach ZGM za kwotę 1 mln zł. W jakiej mierze to i inne założenia planu zostały zrealizowane? Które z zakładanych wskaźników udało się osiągnąć? Co z tymi zamierzeniami, których nie udało się zrealizować?

Odpowiedzi na te pytania powinny być zawarte w aktualnych dokumentach strategicznych. A tych brak, tak jak i narzędzi służących do wyegzekwowania nienajgorszych w sumie przepisów. Dron może i ładnie wygląda na zdjęciach w social mediach, ale od latania nim nad kominem niewiele się zmieni. Mandaty jakoś się nie przyjęły, a przedstawione powyżej rozwiązania instytucjonalne i podejście do dokumentów strategicznych najlepiej ilustrują rangę, jaką w Otwocku nadaje się ochronie środowiska, w tym powietrza.

Chyba więc problemu rzeczywiście już nie ma, a smród palonego plastiku snujący się wieczorami nad miastem od wczesnej jesieni do późnej wiosny, to po prostu rodzaj złudzenia, zbiorowa halucynacja. No bo gdyby istniał naprawdę, na pewno ktoś by się za to wziął…

Tekst i fot. Przemysław Bogusz (Na zdjęciu czujnik na budynku SP nr 2, który miał wyświetlać informacje o stanie powietrza, ale ich nie pokazuje).

Facebook
Twitter
Scroll to Top