Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że takie sceny można oglądać jedynie w filmach lub internetowych nagraniach z odległych krajów. Dziś niebezpieczne zjawisko określane jako „train surfing” coraz częściej pojawia się również w Polsce, a tragiczne zdarzenia z ostatnich miesięcy pokazują, że problem przestał być odległą ciekawostką. Niestety, sygnały o takich zachowaniach pojawiają się także na Mazowszu i w rejonie aglomeracji warszawskiej.
Kilka sekund adrenaliny, cena – życie
Train surfing polega na podróżowaniu na zewnętrznych elementach pociągu – na dachu wagonu, między wagonami lub na stopniach. Uczestnicy nagrywają swoje „wyczyny”, publikują filmy w mediach społecznościowych i zdobywają popularność wśród rówieśników.
Problem w tym, że nie jest to sport ekstremalny ani forma zabawy. To zachowanie, które bardzo często kończy się śmiercią lub trwałym kalectwem.
W maju tego roku media obiegła informacja o śmierci 16-latka znalezionego przy torach w rejonie Warszawy. Śledczy ustalili, że chłopak został porażony prądem i spadł z wysokości. Według ustaleń prokuratury tragedia mogła mieć związek właśnie z train surfingiem. Tego samego dnia w innym miejscu pod Warszawą ciężko ranna została 18-latka, która podróżowała na dachu pociągu.
Śmiertelne zagrożenie nad głową
Większość młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, że największym zagrożeniem nie jest sam upadek z pociągu.
Nad torami kolejowymi znajduje się sieć trakcyjna zasilająca pociągi. W Polsce standardowe napięcie w sieci trakcyjnej wynosi 3000 woltów prądu stałego. Dla porównania – w domowym gniazdku mamy 230 woltów.
To jednak nie sama wartość napięcia jest najbardziej niebezpieczna.
Przy tak wysokim napięciu człowiek nie musi nawet dotknąć przewodu. Wystarczy zbliżyć się na niewielką odległość. Może wtedy dojść do powstania tzw. łuku elektrycznego – potężnego wyładowania, które przeskakuje przez powietrze i powoduje natychmiastowe poparzenia, zatrzymanie akcji serca lub śmierć.
W praktyce oznacza to, że nastolatek stojący na dachu wagonu może zostać śmiertelnie porażony, mimo że nie dotknął żadnego przewodu.
Ratownicy opisują takie obrażenia jako jedne z najcięższych w medycynie urazowej. Temperatura łuku elektrycznego może osiągać kilka tysięcy stopni Celsjusza. Ciało człowieka zostaje dosłownie spalone od środka.
Pociąg nie wybacza błędów
Nawet jeśli nie dojdzie do porażenia prądem, lista zagrożeń jest ogromna.
Osoba znajdująca się na dachu wagonu może:
- uderzyć w most, wiadukt lub element infrastruktury kolejowej,
- spaść podczas przyspieszania lub hamowania składu,
- zostać zrzucona przez podmuch powietrza,
- wpaść między wagony,
- znaleźć się pod kołami pociągu.
Przy prędkości 60 km na godzinę człowiek praktycznie nie ma szans na przeżycie upadku z wysokości bez ciężkich obrażeń.
Media społecznościowe napędzają problem
Eksperci zwracają uwagę, że ogromną rolę odgrywają media społecznościowe. Krótkie filmy pokazujące nastolatków stojących na dachach pociągów zbierają setki tysięcy wyświetleń. Nie pokazują jednak tego, co dzieje się później. Nie pokazują sal operacyjnych, oddziałów oparzeniowych, amputacji kończyn ani rodzin, które dowiadują się o śmierci dziecka. To właśnie dlatego psychologowie mówią o niezwykle niebezpiecznym mechanizmie naśladowania. Młodzi ludzie widzą spektakularne nagranie, ale nie widzą konsekwencji.
Rosnąca liczba zdarzeń sprawiła, że służby kolejowe i funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei coraz częściej prowadzą działania profilaktyczne oraz interwencje wobec osób próbujących podróżować na zewnątrz składów. W ostatnich miesiącach wielokrotnie udaremniano próby uprawiania train surfingu przez nastolatków.
Polskie koleje od lat prowadzą również kampanie edukacyjne dotyczące bezpieczeństwa na terenach kolejowych, przypominając o zagrożeniach związanych z siecią trakcyjną i nieuprawnionym przebywaniem na torach. Po ostatnich tragediach temat train surfingu stał się jednym z priorytetów działań profilaktycznych służb kolejowych.
Problem linii mazowieckich
Choć wielu mieszkańcom wydaje się, że podobne zachowania dotyczą wyłącznie wielkich miast, sygnały o takich przypadkach docierają także z obszaru aglomeracji warszawskiej i linii kolejowych przebiegających przez Mazowsze. Tragiczne zdarzenia w rejonie Warszawy pokazują, że zagrożenie jest realne i znajduje się znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać.
Dla mieszkańców powiatu i dzielnic linii otwockiej temat jest szczególnie ważny. Codziennie tysiące młodych ludzi korzystają z kolei jako podstawowego środka transportu do szkół i uczelni. Wystarczy jeden nierozważny pomysł, jedno nagranie obejrzane w internecie i kilka sekund brawury, by doszło do tragedii.
Apel do rodziców
Specjaliści są zgodni – najskuteczniejszą metodą przeciwdziałania train surfingowi pozostaje rozmowa.
Warto zapytać dziecko, czy słyszało o takim zjawisku. Warto wyjaśnić, czym jest łuk elektryczny i dlaczego napięcie 3000 woltów nie daje praktycznie żadnych szans na przeżycie. Train surfing nie jest wyzwaniem. Nie jest sportem. Nie jest dowodem odwagi. To jedna z najbardziej niebezpiecznych mód, jakie pojawiły się wśród młodzieży w ostatnich latach. A jej finałem zbyt często okazuje się nie internetowa sława, lecz sygnał karetki, oddział intensywnej terapii albo pogrzeb.










