Samorządowcy dostali zielone światło do rozpoczęcia obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Komitet „Rozwój Polski”, zarejestrowany przez Marszałka Sejmu Szymona Hołownię, ma zebrać 100 tysięcy podpisów, aby zmienić przepisy o planowaniu przestrzennym. Na czym polega inicjatywa i co oznacza dla gmin oraz mieszkańców?
Komitet „Rozwój Polski” – krok w stronę zmian
11 lipca 2025 roku wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast złożyli wniosek o rejestrację obywatelskiego komitetu inicjatywy ustawodawczej. Cel? Nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Już 20 sierpnia Marszałek Sejmu Szymon Hołownia poinformował, że komitet „Rozwój Polski” został zarejestrowany. Oznacza to, że samorządowcy mogą rozpocząć zbiórkę podpisów pod własnym projektem ustawy.
Projekt przygotowany przez komitet zakłada zniesienie ograniczeń wynikających z tzw. mechanizmu bilansowania i chłonności. Chodzi o zapis, zgodnie z którym suma terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową nie może być mniejsza niż 70 proc. ani większa niż 130 proc. wartości zapotrzebowania gminy. Zdaniem samorządowców przepis ten blokuje rozwój gmin aglomeracyjnych i uderza bezpośrednio w mieszkańców.
– Jest to ograniczenie dla przeznaczania terenów pod zabudowę mieszkaniową – tłumaczy radca prawny Piotr Pawłowski, partner w kancelarii Sobczyńscy i Partnerzy.
Co zmieni powołanie komitetu?
Samorządowcy wskazują, że obecne przepisy utrudniają rozwój gmin położonych w sąsiedztwie dużych miast. Burmistrz Głogowa Małopolskiego, Tomasz Skoczylas w rozmowie z portalsamorzadowy.pl, zauważa: – W gminie aglomeracyjnej, jaką jest Głogów Małopolski, wskutek tego współczynnika chłonności nie będzie możliwości wyznaczenia stref, w których można by budować nowe domy. W podobnej sytuacji są także inne gminy aglomeracyjne, jak Chmielnik czy Boguchwała. Utworzenie komitetu oznacza, że lokalni włodarze odzyskają możliwość realnego wpływu na politykę przestrzenną. Jak podkreślają, to właśnie samorządy najlepiej znają potrzeby mieszkańców i powinny mieć swobodę w decydowaniu o kierunkach rozwoju gmin. – Chcemy wyznaczać w planie ogólnym strefy mieszkaniowe bez ograniczeń, a następnie w perspektywie rozwoju gminy uchwalać na ich podstawie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Właściciele nieruchomości nie powinni być pozbawiani możliwości zabudowy – mówi burmistrz Skoczylas.
Dlaczego plany miejscowe są tak ważne?
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) to jeden z najważniejszych dokumentów gminy. Jest aktem prawa miejscowego, który jasno określa, jak można zagospodarować dany teren: czy można na nim budować domy, prowadzić działalność gospodarczą, czy pozostawić go jako tereny zielone.
Eksperci podkreślają, że plany miejscowe mają kilka kluczowych zalet:
- dają przejrzystość i pewność prawną mieszkańcom,
- chronią gminy przed chaosem przestrzennym,
- skracają procedury związane z inwestycjami,
- zapewniają spójny rozwój przestrzeni.
Tam, gdzie plany miejscowe są uchwalone, mieszkańcy mają jasność, jakie inwestycje mogą powstać w ich sąsiedztwie. W gminach bez planów o zabudowie decydują indywidualne decyzje o warunkach zabudowy, co prowadzi do chaosu i nieprzewidywalnych sytuacji – np. powstania dużych obiektów przemysłowych obok domów jednorodzinnych. – Plany ogólne i miejscowe zapewniają przejrzyste i przewidywalne zasady. Dzięki nim zyskujemy spójne rozwiązania, które poprawiają komfort życia mieszkańców – podkreślają urbaniści.
Jaki wpływ plany miejscowe mają na mieszkańców?
Dla mieszkańców obecność planu miejscowego to przede wszystkim bezpieczeństwo inwestycyjne. Kupując działkę w gminie z obowiązującym MPZP, można mieć pewność, że teren w sąsiedztwie nie zostanie nagle przeznaczony pod budowę fabryki czy wielkiego osiedla bloków.
Plany chronią też wartość nieruchomości. W sytuacji, gdy gmina ograniczona mechanizmem bilansowania nie może wyznaczyć nowych stref zabudowy, właściciele działek ryzykują, że ich tereny staną się praktycznie bezużyteczne inwestycyjnie. Samorządowcy argumentują, że to uderza w prawo własności mieszkańców i może zahamować rozwój lokalnych społeczności.
Co więcej, plany miejscowe przyspieszają formalności. Właściciel działki nie musi ubiegać się o czasochłonną decyzję o warunkach zabudowy – wystarczy zgodność projektu z zapisami planu. To oszczędność czasu i pieniędzy.
Komitet „Rozwój Polski” stoi teraz przed wyzwaniem zebrania dokładnie 100 tys. podpisów. Po ich złożeniu w Sejmie projekt nowelizacji będzie musiał przejść całą ścieżkę legislacyjną. Jak zapowiadają samorządowcy, szczegóły dotyczące miejsc i terminów składania podpisów zostaną ogłoszone w najbliższych dniach.
Na razie pewne jest jedno: spór o plany ogólne i miejscowe to nie tylko dyskusja prawników i samorządowców, ale przede wszystkim kwestia codziennego życia mieszkańców. To oni odczują skutki zmian najbardziej – w wartości swoich działek, możliwościach budowy domu, czy w komforcie życia w uporządkowanej przestrzeni.










