Prokuratura ujawnia szczegóły w sprawie radzieckiej wyrzutni znalezionej nad Wisłą w Józefowie

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Są nowe ustalenia w sprawie niecodziennego znaleziska z okolic podwarszawskiego Józefowa. Dwa tygodnie temu spacerowicze natknęli się nad Wisłą na radziecką wyrzutnię przeciwpancerną. Teraz prokuratura wojskowa z Warszawy-Ursynowa podała szczegóły dotyczące jej stanu technicznego oraz potencjalnego zagrożenia.

Wyrzutnia Fagot z 1982 roku

Znalezisko okazało się wyrzutnią Fagot z 1982 roku – systemem radzieckich pocisków przeciwpancernych, który był w użyciu w armii polskiej do początku lat 80. Jak ustalili biegli, sprzęt był załadowany nabojem ćwiczebnym. Co istotne, mimo braku ładunku wybuchowego pocisk posiadał w pełni sprawne silniki startowy i marszowy. To oznacza, że mógł zostać odpalony i utrzymywałby lot na dystansie nawet do 2,5 kilometra.

Eksperci podkreślają, że pocisk – choć szkoleniowy – miał wystarczającą siłę, aby przebić karoserię samochodu. W statycznym położeniu wyrzutnia nie stanowiła zagrożenia, jednak mogła zostać uruchomiona przez przypadkową osobę.

Jak broń znalazła się nad Wisłą?

To wciąż największa zagadka dla prokuratorów. Wyrzutnia nie posiadała żadnych śladów biologicznych ani daktyloskopijnych, które mogłyby wskazać właściciela. Kluczowe znaczenie może mieć analiza nagrań z monitoringu w okolicach drogi prowadzącej do miejsca, gdzie dokonano odkrycia.

Śledczy badają różne hipotezy, w tym możliwość nielegalnego porzucenia broni przez osoby prywatne lub zorganizowaną grupę.

Broń nadal używana na wojnie w Ukrainie

Wyrzutnia Fagot, opracowana w ZSRR w latach 60., była przystosowana do odpalania zarówno z przenośnych wyrzutni, jak i pojazdów opancerzonych. Używały jej m.in. armie ZSRR, NRD i Polska. Dziś broń tego typu wciąż wykorzystywana jest podczas działań wojennych w Ukrainie.

Józefów w centrum nietypowej sprawy

Dla mieszkańców Józefowa i okolic to wydarzenie stało się niecodziennym i niepokojącym epizodem. Choć prokuratura uspokaja, że w momencie znalezienia sprzęt nie mógł samoczynnie eksplodować, sama obecność radzieckiej wyrzutni nad Wisłą wzbudza ogromne emocje i rodzi wiele pytań o bezpieczeństwo.

Facebook
Twitter
Scroll to Top