Powstały ponad pół wieku temu jako element wystroju zwykłego dworca autobusowego. Dziś same stały się zabytkiem. Dwie ceramiczne mozaiki znajdujące się w hali dworca PKS przy ul. Kościuszki 2 w Garwolinie zostały wpisane do rejestru zabytków. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zwraca uwagę nie tylko na ich wartość artystyczną, ale również na to, że są świadectwem epoki, w której sztuka miała być obecna także w przestrzeni codziennego życia.
Historia garwolińskiego dworca sięga lat 60. XX wieku. Kompleks planowano już od połowy dekady i był wówczas jedną z ważniejszych inwestycji realizowanych w regionie przy zaangażowaniu władz miejskich i wojewódzkich. Pozwolenie na budowę wydano w 1968 roku, a dwa lata później obiekt został oddany do użytku. Sam budynek powstał według projektu typowego, jednak jego wnętrzu nadano indywidualny charakter właśnie dzięki dekoracjom plastycznym.
Dwie zachowane mozaiki wykonano na przełomie 1969 i 1970 roku. Pierwsza z nich ma 2,4 metra wysokości i 4,3 metra szerokości. Tworzy ją abstrakcyjna kompozycja pięciu poziomych, gradientowych pasów utrzymanych w chłodnych odcieniach szarości i błękitu. Jej centralnym elementem jest uproszczona róża wiatrów wykonana z białych i złotych tesser. Dekoracja została pomyślana w taki sposób, aby współgrać z architekturą budynku – po zmierzchu oświetlone wnętrze dworca miało przypominać dużą witrynę, eksponującą mozaikę także osobom znajdującym się na zewnątrz. (dalsza część artykułu poniżej)
Może Cię zainteresować:
9-latek dokonał niezwykłego odkrycia na zamku w Czersku. Przeleżało tam ponad 400 lat
Druga kompozycja jest znacznie węższa, ale dłuższa – mierzy metr wysokości i niemal sześć metrów długości. Umieszczono ją pod linią okienek biletowych. To nieprzedstawieniowy, utrzymany w szarościach fryz o znacznie bardziej dynamicznej formie. W założeniu miał przełamywać ciężar wnętrza i wprowadzać w przestrzeń dworca wrażenie ruchu oraz lekkości.
Obie mozaiki nie są przypadkowym dodatkiem do architektury. Jak wskazuje konserwator, program plastyczny hali opiera się na zestawieniu dwóch dzieł o zupełnie odmiennej ekspresji. Spokojna kompozycja z różą wiatrów została skontrastowana z „rozedrganym” fryzem przy kasach. Znaczenie ma również symbolika dekoracji – róża wiatrów, kierunki oraz dynamika form bezpośrednio kojarzą się z podróżą, przemieszczaniem i ruchem pasażerskim, a więc z funkcją samego budynku.
Co ciekawe, do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić autora obu prac. Według informacji Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków technika wykonania, zastosowana kolorystyka oraz wykorzystanie ceramicznych i szklanych, częściowo metalizowanych tesser mogą wskazywać na związki z twórczością Zbigniewa Brodowskiego lub Krystyny Pniakowskiej. Oboje artyści realizowali w tamtym okresie mozaiki wykonywane na zamówienie instytucji państwowych. Nie oznacza to jednak potwierdzonego autorstwa – pozostaje ono nieustalone.

Sztuka, którą przez lata mijali pasażerowie
Decyzja o objęciu mozaik ochroną pokazuje również zmianę w podejściu do architektury i sztuki drugiej połowy XX wieku. Przez wiele lat tego rodzaju realizacje traktowano przede wszystkim jako pozostałość po czasach PRL-u, a podczas remontów i modernizacji część z nich znikała z przestrzeni publicznej. Dziś coraz częściej dostrzegana jest ich wartość artystyczna, dokumentacyjna i historyczna.
Garwolińskie dekoracje są przykładem charakterystycznego dla lat 60. i 70. nurtu estetyzacji przestrzeni publicznej. Sztuka trafiała wówczas nie tylko do muzeów i galerii, ale również na dworce, do restauracji, hoteli, domów handlowych czy budynków użyteczności publicznej. Nawet obiekt tak użytkowy jak dworzec PKS mógł otrzymać zaprojektowaną specjalnie dla niego oprawę artystyczną.
Po ponad 55 latach mozaiki w Garwolinie przestały być więc jedynie elementem wystroju dworcowej hali. Wpis do rejestru zabytków oznacza, że zostały formalnie uznane za część dziedzictwa, którą należy chronić. To także ciekawy przykład tego, jak obiekty mijane przez kilka pokoleń pasażerów w codziennym pośpiechu z czasem same stają się świadectwem historii.
fot: MWKZ










