Podczas sesji Rady Powiatu padła propozycja, która – niezależnie od sympatii i antypatii – mogłaby stać się kamieniem milowym w walce o uratowanie Powiatowego Centrum Zdrowia. Prezydent Jarosław Margielski przedstawił konkretne, policzalne rozwiązanie: realne pieniądze, realne remonty i realną szansę na wyjście z wieloletniego impasu. W tle wybrzmiewało jednak coś znacznie poważniejszego niż doraźny spór – rozliczenie lat zaniechań, pustych haseł i braku odwagi decyzyjnej.
Przez kolejne kadencje władze powiatu głośno mówiły o „uzdrawianiu” szpitala. Padały wielkie słowa, zapowiedzi przełomów i deklaracje troski o pacjentów. W praktyce nikt nie miał pomysłu, a szpital – coraz bardziej zadłużony i niewygodny politycznie – tonął w ciszy, spychany na margines najważniejszych spraw. Zamiast decyzji była zwłoka, zamiast reform – prowizorka, wzniosłe powoływanie nowych dyrektorów z cichymi odejściami, a problem ochrony zdrowia stał się tematem, którego lepiej było nie dotykać. Ostatecznie, obecnie już nie ma miejsca na jakikolwiek margines błędu.
Dziś rachunek za tę wieloletnią ucieczkę od odpowiedzialności jest brutalny: finansowa ruina PCZ i system, który przestał udawać, że jeszcze jakoś się trzyma. Dlatego propozycja Margielskiego – choć kontrowersyjna i budząca emocje – wybrzmiała jak ostatni dzwonek. Nie jako polityczna zagrywka, lecz jako pierwsza od lat próba realnego przecięcia węzła, który od dawna powinien zostać rozwiązany.
Konkret zamiast ogólników
W sesji rady powiatu udział wzięli nie tylko radni powiatowi, zarząd powiatu, ale również przedstawiciele zarządu Powiatowego Centrum Zdrowia oraz prezydent Otwocka Jarosław Margielski. Zaprezentowana propozycja zakładała wsparcie miasta wielomilionową kwotą przychodni przy Armii Krajowej i Mickiewicza, warunkiem byłoby przejęcie tych placówek przez miasto. Wspomniano również o gruntownym remoncie lub nawet nowej przychodni przy Mickiewicza, gdyż po latach zaniedbań budynek jest w stanie agonalnym.
Jak podkreślano, to rozwiązanie nie miałoby charakteru kosmetycznego. Chodzi o realne inwestycje w infrastrukturę, poprawę standardów obsługi pacjentów oraz zmianę modelu zarządzania, który – zdaniem zwolenników propozycji – pozwoliłby uporządkować część problemów narastających od lat.
Sytuacja PCZ wciąż bardzo poważna
Stan finansowy PCZ od dawna pozostaje tematem niepokojącym mieszkańców i regularnie opisywanym w mediach. Mimo wysiłków podejmowanych w ostatnim czasie, kondycja placówki powoli się poprawia, ale nadal jest karkołomnie trudna, a wspomniany margines błędu coraz mniejszy. To właśnie ten kontekst sprawił, że dyskusja o przychodniach nie była jedynie debatą organizacyjną, lecz rozmową o dalszym „być albo nie być” całego systemu powiatowej służby zdrowia.
W trakcie sesji wyraźnie wybrzmiewało, że odkładanie decyzji nie jest już możliwe, a każda kolejna kadencja bez realnych działań jedynie pogłębia problem.
Rozwiązaniu zaproponowanemu przez miasto uważnie przysłuchiwała się prezes PCZ Marzena Małek, która wcześniej przedstawiła faktyczny stan placówki. W swoich wypowiedziach zwracała uwagę m.in. na potencjalne oszczędności, jakie mogłyby się pojawić w przypadku przeniesienia przychodni spod zarządzania powiatu pod władze miasta Otwocka. Ten aspekt – jak zaznaczano – może mieć istotne znaczenie dla dalszego funkcjonowania całej struktury PCZ i jej stabilności finansowej.
Może Cię zainteresować:
Szpital pod presją. Niewygodne decyzje prezes Marzeny Małek
Polityki nie dało się uniknąć
Mimo apeli, które padły na początku obrad, by odstawić polityczne spory na bok i skupić się na fundamentalnym problemie ochrony zdrowia, sesja szybko pokazała, że pełne oddzielenie merytoryki od polityki jest dziś niezwykle trudne. Wyraźna polaryzacja części radnych wobec prezydenta Otwocka prowadziła do ostrych pytań, sugestii i wzajemnych oskarżeń, co generowało narastające napięcia między stronami debaty.
Do opanowania emocji i tonowania dyskusji wielokrotnie apelowała przewodnicząca rady Grażyna Kilbach, przypominając o wadze tematu i odpowiedzialności spoczywającej na decydentach.
Największe emocje wzbudziła wymiana zdań pomiędzy urzędującym prezydentem a byłym prezydentem Otwocka, dziś radnym powiatowym Zbigniew Szczepaniak, który zarzucił Margielskiemu mijanie się z prawdą w kwestiach spornych. Ten fragment obrad dobitnie pokazał, jak silne są napięcia polityczne narosłe wokół PCZ.
moment prawdy dla PCZ
Jedno podczas tej sesji wybrzmiało wyjątkowo mocno: problem Powiatowego Centrum Zdrowia nie może być już dłużej marginalizowany. Przez kolejne kadencje władze powiatu głośno zapowiadały „przywracanie ładu”, „uzdrawianie szpitala” i przełomy, które miały odmienić sytuację placówki. Deklaracji nie brakowało – zabrakło natomiast realnego, spójnego pomysłu i odwagi decyzyjnej.
W efekcie szpital przez lata pozostawał niewygodnym tematem, odsuwanym na dalszy plan, podczas gdy zadłużenie rosło, a system stopniowo tracił stabilność. PCZ tonęło w ciszy, a prowizoryczne działania zastępowały konieczne reformy. Dziś skutki tej polityki są jednoznaczne – finansowa ruina i brak komfortu dalszego odkładania decyzji.
Na tym tle propozycja przedstawiona przez prezydenta Margielskiego wybrzmiała jako coś więcej niż kolejna, nic niewnosząca koncepcja do dyskusji. Dla wielu uczestników debaty może ona stanowić potencjalny kamień milowy w ratowaniu PCZ – pierwszą od lat próbę realnego przecięcia węzła, który narastał przez dekady zaniedbań.
Niezależnie od politycznych napięć i różnic stanowisk, jedno pozostaje bezsporne: na tym etapie odważne i trudne decyzje nie są już opcją – są koniecznością. Jeśli celem ma być rzeczywista poprawa sytuacji szpitala i jakości ochrony zdrowia, nie ma już miejsca na kolejne hasła, odkładanie problemu ani pozorne działania. Teraz jest moment, w którym trzeba zdecydować, czy PCZ ma mieć przyszłość – czy pozostać symbolem wieloletnich zaniechań i ostatecznie zlikwidowanym, pozostawiając nam – mieszkańcom – wielomilionowy dług do spłacenia?










