Otwock nieczęsto bywa miejscem administracyjnych rewolucji, ale tym razem zmiany są wyraźnie odczuwalne. W Starostwie Powiatowym, a konkretnie w Wydziale Architektury i Budownictwa, od ponad roku obserwujemy zupełnie nowe podejście do pracy urzędnika. Twarzą tej zmiany jest członek Zarządu Powiatu – Paweł Walo.
To nazwisko w lokalnej polityce nie budzi obojętności. Jedni widzą w nim skutecznego menedżera, inni – chaotycznego reformatora, który zbyt mocno stawia na własne metody. Niewątpliwie jednak Walo potrafi zburzyć utarte schematy. Tylko czy każda rewolucja wychodzi urzędowi na dobre?
Styl, który dzieli?
Paweł Walo, znany wcześniej jako wiceprezydent Otwocka, nie od dziś przyzwyczaja do swojej niekonwencjonalności. Sam przyznaje: „Nie jestem urzędnikiem zza biurka, mam ADHD i działam jak w prywatnej firmie.” Przekłada się to m.in. na rezygnację z korespondencji mailowej na rzecz bezpośrednich rozmów telefonicznych czy spotkań „face to face”.
Taki styl pracy dla części urzędników i interesantów był na początku szokiem. Brak formalnych ścieżek kontaktu, niestandardowe komunikaty, skracanie dystansu – to wszystko budziło kontrowersje i wątpliwości co do przejrzystości działania. Zwłaszcza “starej kasty” urzędników.
– W administracji publicznej obowiązuje pewien porządek – mówi nam anonimowo jeden z pracowników starostwa. – Styl Pawła Walo jest bardzo dynamiczny, ale nie każdy potrafi się w tym odnaleźć. Bywa, że to, co dla niego jest skutecznością, dla innych jest chaosem. Z tego co widzimy, zaczyna być coraz bardziej skuteczny.
Przepis z dopiskiem „zdrowy rozsądek”
Symbolem jego podejścia stały się ostatnio tabliczki na biurkach pracowników Wydziału Architektury, z hasłem:
„Proszę o podejmowanie decyzji w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem i pamięcią, że za każdą decyzją stoi człowiek.”
Brzmi humanistycznie, ale budzi pytania: czy urząd ma kierować się zdrowym rozsądkiem czy przepisami? I gdzie kończy się odwaga decyzyjna, a zaczyna ryzyko nadużyć?
Walo nie wzywa do łamania prawa – wręcz przeciwnie. Podkreśla, że chodzi o interpretację przepisów w granicach prawa, ale z myślą o człowieku. To podejście pozwoliło ruszyć wiele spraw, które wcześniej latami nie mogły doczekać się rozstrzygnięcia. Dla mieszkańców to realna zmiana.

Między odpowiedzialnością a brawurą
Krytycy zarzucają mu zbytnią pewność siebie, ignorowanie struktury urzędu, a nawet kreowanie “one-man show”. “Te popisy” – jak nazywają to niektórzy radni powiatowi, może zobaczyć każdy mieszkaniec, podczas sesji rad powiatu. Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że jego działania przynoszą efekty.
Wydział Architektury starostwa, który często postrzegano jako jeden z bardziej zachowawczych, dziś działa inaczej, sprawniej. Inwestorzy – zwłaszcza ci mniejsi, rodzinni – mówią o bardziej życzliwym podejściu urzędników. Jak długo to się utrzyma? Trudno powiedzieć.
Czy kontrowersje są potrzebne w urzędzie?
Styl Pawła Walo to mieszanka odwagi bezpośredniości – cech, które trudno połączyć z urzędowym rygorem, co nie zawsze jest akceptowane i nie wszystkim się to podoba. Ale może właśnie dzięki tej odmienności udało się coś ruszyć w miejscu, w którym przez lata dominowała ostrożność?
Nie jest to model idealny – wymaga zaufania i dużej odpowiedzialności po stronie urzędników. Ale pokazuje też, że zmiana nie zawsze musi oznaczać nowelizację przepisów. Czasem wystarczy inne podejście do tych, które już obowiązują. Podobno do odważnych świat należy.
I choć Paweł Walo raczej nie przestanie budzić emocji, dziś trudno zaprzeczyć jednemu – skuteczność, choć osiągana kontrowersyjnie, jest zauważalna. Może nie każdy chce takiej administracji. Ale wielu – po raz pierwszy od dawna – widzi w niej przynajmniej realny pożytek.










