Otwocki kryminał w odcinkach: Nazajutrz po próbie, odcinek 3 (pobierz)

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Natalia Czajka stała na klatce schodach i trzymała czubek palca przy ekranie komórki, tuż nad zieloną słuchawką. Tak bardzo nie chciała wykonywać tego telefonu! Na samą myśl o wysłuchaniu tyrady ojczyma na temat zagrożeń, płynących z pojawienia się jej nazwiska w aktach sprawy kryminalnej, poczuła w gardle gulę wielkości piłeczki golfowej. Wiedziała jednak, że jeśli nie zadzwoni, jedynie pogorszy sytuację. Krzysztof Marach nie znosił ponadprogramowych wydarzeń. Szczególnie takich, nad którymi nie miał kontroli i o których nie dowiadywał się jako pierwszy.

– No, cześć, tato – zaczęła najspokojniej, jak w danej chwili umiała.

– Nata, no! Nareszcie! Co się tam u was dzieje?! Znaleziono zwłoki? Skontaktować się z prawnikiem? Przyjechać? – Marach zasypał pasierbicę pytaniami.

– Nie ma takiej potrzeby – odparła Czajka. – Nic się nie dzieje, tato.

– To macie tego trupa w teatrze czy nie? – zniecierpliwił się.

Natalia westchnęła ciężko.

– Mamy – przyznała niechętnie.

– Czegoś tu chyba nie rozumiem. Zginął człowiek, tak? A ty mi mówisz, że nic się nie stało?! – irytacja mężczyzny rosła z sekundy na sekundę, całkiem zasadnie zresztą. Natalia musiała to przyznać. Mimo wszystko wolałaby, żeby wcale się tą sprawą nie interesował. Oraz za nic w świecie nie próbował się wtrącać.

– Mówię, że nie musisz przyjeżdżać i że nie potrzebuję prawnika – doprecyzowała.

– Skąd wiesz? Rozmawiałaś z policją?

– Tak, tato. Są tu od świtu. Trwa dochodzenie i…

– Podejrzewają morderstwo?! – coraz mniej opanowany Marach wszedł dziewczynie w słowo.

Natalia nie wiedziała, czy wolno jej odpowiadać na to pytanie. Chrząknęła więc tylko i próbowała zmienić temat.

– Może wpadnę dziś do was na kolację i wtedy porozmawiamy, zgoda? – zaproponowała.

– Może jednak przyślę ci prawnika, na wszelki wypadek… – rozważał ojciec po drugiej stronie łącza. – Wiesz, co mówią: że sprawca jest najczęściej na pierwszej stronie akt. Przesłuchiwali cię już?

– Serio, tato? Jesteś szybszy niż detektywi. W dwie minuty ze świadka zrobiłeś ze mnie podejrzaną – podsumowała Natalia gorzko.

– Córcia, przecież w ogóle nie to miałem na myśli! Chcę cię tylko chronić i…

– …przestrzegać. Tak, wiem. – Słyszała to przez ponad połowę swojego życia. Krzysztof Marach – rekin biznesu i wirtuoz zarządzania kryzysowego miał doktorat z przestrzegania. – Dziękuję – dodała. – Odezwę się potem, obiecuję.


Otwocki kryminał w odcinkach: Nazajutrz po próbie, odcinek 1

Rozłączyła się i w tym momencie usłyszała siarczysty początek przekleństwa, który padł z ust Marty Drameckiej. Natalia natychmiast pobiegła do kuchni. Komisarz Żak i jej szefowa stali tam z nietęgimi minami.

– Ekspres nie działa! – Marta sprawiała wrażenie kompletnie załamanej. Bez kawy faktycznie nie funkcjonowała najlepiej, ale jej reakcja mimo wszystko wydała się Natalii przesadzona. Arkadiusz Żak chyba uważał podobnie, bo posłał szatynce porozumiewawcze spojrzenie i lekko uniósł brwi.

– Jerzy naprawiał go zaledwie przedwczoraj – przypomniała sobie na głos Czajka. – Być może… – Kucnęła i zerknęła w głąb zmywarki. Tak jak się spodziewała, znalazła w niej blok zaparzający, który reżyser upierał się czyścić właśnie w tej sposób, wbrew zaleceniom instrukcji. Bez słowa podała część dyrektorce, a ta umieściła ją w odpowiednim miejscu urządzenia i ponownie spróbowała je uruchomić. Tym razem skutecznie.

Żak uśmiechnął się pod nosem. Jego wyobrażenie o panu Szczurze nabrało już całkiem konkretnych kształtów.

– Wczorajsza próba… – zagaił, patrząc na Natalię. – Do jakiego to spektaklu? Jeśli wolno wiedzieć.

– „Ferdydurke” – pospieszyła z odpowiedzią. – Obsada liczy niemal 30 osób. Tak dużego aktorskiego składu jeszcze nie mieliśmy – wyjaśniła, zakładając z góry, że do tego zmierzał komisarz. – Nie mam jednak pojęcia, ilu z tych ludzi było tu obecnych wieczorem. Prawdę mówiąc, nie wszystkich jeszcze kojarzę. To świeże przedsięwzięcie i póki co dość… – zawahała się. – …rotacyjne.

– Rozumiem – detektyw skinął głową.

– Komisarzu? – w drzwiach pomieszczenia stanął jeden z techników. W ręku trzymał spory woreczek strunowy, wewnątrz którego znajdował się srebrny takker.

Arkadiusz Żak przyjął filiżankę z kawą z rąk wyjątkowo stonowanej dyrektor Drameckiej, podziękował uprzejmie i wyszedł na korytarz.

– Znaleźliśmy to pod fotelem numer 8, w pierwszym rzędzie. Wygląda na to, że sprawca nie starał się go ukryć, a po prostu odrzucił – wyjaśnił mężczyzna w gumowych rękawiczkach.

– Przypadkowe narzędzie zbrodni – mruknął komisarz. Pasowało do furii, którą tu podejrzewał. Nie sądził jednak, by samo przyszycie powiek stanowiło przyczynę zgonu. A zatem zszywacz mógł okazać się jedynie narzędziem pośmiertnych tortur i niczym więcej. Istniała za to spora szansa, że znajdą na nim odciski palców. I tym faktem należało się pocieszyć.

Policjant obrócił się w stronę kobiet, które stały w przejściu tuż za nim.

– Tak, tak, nagrania z kamer – zreflektowała się Marta. – W tej chwili dzwonię do naszych operatorów.

– Byłbym wdzięczny – Żak sam poczuł, że zabrzmiało to nieco zbyt sarkastycznie, ale energiczna, ruda kobieta nawet tego nie zauważyła. Popijając americano sporymi łykami, otwierała drzwi do swojego gabinetu.

– Link. Tak, oczywiście. Dziękuję serdecznie. Przekażę. W kontakcie! – jej donośny głos rozchodził się za moment po każdym zakamarku piętra.

– Czy panu także wygląda to na działanie w afekcie? – zapytała konspiracyjnie Natalia Czajka. Żak po raz kolejny odnotował w pamięci, że ma do czynienia z wyjątkowo bystrą i spostrzegawczą kobietą. Choć robiąc to, sam wykazał się zanikiem bystrości i spostrzegawczości. Obiektywnie rzecz biorąc bowiem, nie trzeba było być alfą i omegą, żeby dojść do takich wniosków. Właściwie wystarczyła pobieżna znajomość ludzkiej natury. Przecież nie wbija się drugiemu człowiekowi zszywek w powieki w nieafektywnym stanie ducha.


Otwocki kryminał w odcinkach: Nazajutrz po próbie, odcinek 2 (pobierz)

– Trudno powiedzieć – odpowiedział mimo wszystko asekuracyjnie. – Na tym etapie pewne kwestie wydają się dziwnie losowe. Zaczynając od lokalizacji – dodał po chwili, pod czujnym wzrokiem swojej towarzyszki.

– Nawet w takich przypadkach motywy są zwykle konkretne, prawda? – zapytała raczej retorycznie. – Człowiek może robić rzeczy pochopnie, ale nigdy bez powodu.

– Nie wiem, czy nie za bardzo ufa pani w ludzkość – roześmiał się. – Ale tak, odkrycie motywu faktycznie bywa pomocne w wytypowaniu podejrzanych – przyznał z lekkim przekąsem.

– Bo sprawca jest jak jabłko i pada niedaleko od motywu, czy tak? – tym razem to ona się roześmiała. Urokliwie i swobodniej niż dotąd. Arkadiusz Żak zaś siarczyście przeklął w duchu tym samym słowem, którego przedtem nie dokończyła w kuchni dyrektorka miejskiego teatru.

W kolejnym odcinku:

  • Co ujawnią nagrania z kamer?
  • Kim jest dziewczyna z kwiaciarni?
  • Ile nazwisk zmieści się na pierwszej stronie akt sprawy?
  • Czy między komisarzem a Natalią naprawdę coś iskrzy, czy to tylko problemy z elektrycznością w budynku?

Pobierz w formacie PDF

Facebook
Twitter
Scroll to Top