Jeszcze niedawno lokalna Platforma Obywatelska w powiecie była widocznym uczestnikiem życia samorządowego – miała swoich radnych, wyraźnych liderów, przedstawicieli w komisjach i głos w debacie publicznej. Dziś jej obecność znacznie osłabła – co zauważają mieszkańcy. Miasto i powiat w demokratycznym, zwłaszcza samorządowym systemie potrzebują zrównoważonej reprezentacji oraz rzeczowej opozycji wobec władz, zdominowanych przez reprezentantów innych obozów.
W Radzie Miasta Otwocka pozostalo jedynie trzech aktywnych członków PO – Anna Szostak, Andrzej Kobus i Andrzej Gurdziel. Reszta ugrupowania została zmarginalizowana przez „swoich”. Krystian Kiełtyka i Barbara Dylejko-Menin zostali zawieszeni na czas wyjaśnienia sprawy dotyczącej podejrzenia o kopiowanie podpisów radnych. Sprawa trafiła do prokuratury, a policja prowadzi czynności wyjaśniające. Arkadiusz Krzyżanowski, obecny wiceprzewodniczący Rady Miasta, również został zawieszony w prawach członka PO na rok.
W Radzie Powiatu sytuacja także nie napawa optymizmem – członkowie PO nie pełnią tam dziś praktycznie żadnych przewodniczących ról w komisjach, a ostatnio m.in. radna Magdalena Koczorowska-Szlassa zrezygnowała w ogóle z jednej z nich, co niewątpliwie ograniczyło wpływ PO na prace samorządu.
Na domiar złego, w przestrzeni publicznej PO jest obecnie niemal niewidoczna. W czasie ważnych uroczystości – takich jak otwarcie nowej Komendy Powiatowej Policji czy obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Otwocku – obecność PO była symboliczna lub żadna. W tym drugim przypadku Platformę reprezentował tylko Andrzej Kobus w Otwocku i Rafał Majewski w Karczewie, podczas gdy obecni byli przedstawiciele wszystkich innych środowisk – od banków i spółdzielni, przez partie polityczne, po… przedszkolaki, złożyli wieńce powstańcze przy pomniku.
Do czasów wyborów prezydenckich działalność członków PO była widoczna, szczególnie w sieci i na ulicach miast. Jednak po przegranej Rafała Trzaskowskiego w II turze lokalna działalność partyjna zastygła. Takie porażki często działają demobilizująco, zwłaszcza na tle oczekiwań i wysiłków włożonych w kampanię. Ale życie, zwłaszcza samorządowe (mimo wakacji) trwa dalej.
Z drugiej strony potrzeba odnowy i obecności PO w terenie jest dziś wyraźnie artykułowana nawet przez samych parlamentarzystów z naszego okręgu. Jak przyznają, potrzeba większej dyscypliny, ale też realnej aktywności w regionie. Tym bardziej że Poseł Piotr Kandyba pochodzi z Piaseczna a działania są widoczne w naszym powiecie, łączy tę działalność z obowiązkami poselskimi, członkostwem w sejmowych komisjach i zespołach parlamentarnych. Nie pozostawia również swojej aktywności w pozostałych powiatach tzw „obwarzanka”. Posłanka Kinga Gajewska jest bardziej związana z zachodnimi powiatami, Kamila Gasiuk-Pihowicz skupiła się na pracy w europarlamencie, a Maciej Lasek, jako wiceminister infrastruktury, działa głównie na szczeblu centralnym. Każdy z nich działa w swoim obrębie a powiat otwocki może zdawać się być osierocony?
To pozostawia Otwock niejako na marginesie działań partyjnych, mimo że jest jednym z kluczowych ośrodków w regionie i posiada wielu loklanych członków. Co więcej, politycy PO z innych części tzw. „obwarzanka warszawskiego” – np. z Pruszkowa czy Legionowa – również dostrzegają podobne problemy: osłabione struktury, słabnące morale.
Inaczej sytuacja wygląda w powiecie wołomińskim, gdzie zarówno starosta – Arkadiusz Werelich, jak i burmistrz Wołomina – Elżbieta Radwan, związani są z PO. Tam, mimo lokalnych napięć mobilizacja i zaangażowanie przekładają się na wysokie morale i realną sprawczość w samorządzie.
Jesienią mają się odbyć wybory wewnętrzne w powiatowych strukturach Platformy Obywatelskiej. Ale czy rzeczywiście coś zmienią? Czy będą tylko rytuałem, czy prawdziwym impulsem do zmian? Według wielu obserwatorów lokalna PO w Otwocku od lat jest zabetonowana, a młodsi, ambitni członkowie nie mają realnych szans na wybicie się ani wpływ na kierunek działania partii. Czy nadchodzące wybory wewnętrzne otworzą im drzwi – czy tylko zamkną je szczelniej?
Pojawia się też pytanie o motywację i konsekwencję działania obecnych członków PO w powiecie. Czy większa aktywność pojawi się jedynie na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami, by potem znów zniknąć? I co najważniejsze – czy ci, którzy uzyskali mandat, będą go sprawować zgodnie z obietnicami wyborczymi: aktywnie, merytorycznie, w służbie mieszkańcom?
Bo jeśli odpowiedzi na te pytania będą negatywne, żadna struktura, żadna legitymacja i żadne wybory nie przywrócą zaufania. A Otwock potrzebuje dziś nie partii dla samej partii, ale ludzi, którzy mają odwagę być odpowiedzialni. Tworzyć i realizować demokratyczne założenia samorządu. Otwocka Platformo – quo vadis?










