Są artyści, których obecność w mieście mierzy się nie liczbą wystaw czy publikacji, lecz tym, co po sobie pozostawiają. Ryszard Jan Kozłowski należał właśnie do nich. Jego rzeźby stały się częścią Otwocka, choć zapewne nie każdy, kto przechodzi obok nich każdego dnia, zna nazwisko ich autora. 7 lipca w parafii na Kresach rodzina, przyjaciele i mieszkańcy pożegnali otwockiego rzeźbiarza.
Ryszard Jan Kozłowski był z Otwockiem związany niemal przez całe życie. Tutaj się urodził, tutaj dorastał, tutaj znajdowała się jego pracownia i tutaj powstawały kolejne projekty. Choć jego artystyczna droga prowadziła przez Zakopane i warszawską Akademię Sztuk Pięknych, a jego prace można znaleźć daleko poza granicami rodzinnego miasta, Otwock pozostał dla niego miejscem szczególnym.
Pierwsze artystyczne próby podejmował jeszcze jako uczeń Szkoły Podstawowej nr 4. Jedną z pierwszych wykonanych przez niego rzeźb miał być wyrzeźbiony w drewnie salutujący żołnierz. Talent młodego otwocczanina został dostrzeżony. Kozłowski rozpoczął naukę w Państwowym Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem, gdzie zetknął się m.in. z Antonim Kenarem – wybitnym rzeźbiarzem i pedagogiem, który wywarł ogromny wpływ na kilka pokoleń polskich artystów. Później przyszły studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i własna droga artystyczna.
Otwock zapisany w rzeźbach
Dorobek Ryszarda Kozłowskiego jest znacznie większy, niż może zdawać sobie sprawę przeciętny mieszkaniec Otwocka. To jego autorstwa jest pomnik „Katyń 1940” przy parafii Zesłania Ducha Świętego. Stworzył także popiersie św. Jana Pawła II przy kościele św. Wincentego à Paulo, popiersie Michała Elwiro Andriollego oraz znicz na Skwerze Szarych Szeregów. Ślady jego twórczości znajdziemy również w sąsiednim Józefowie, gdzie stoi wykonany przez niego pomnik Józefa Piłsudskiego.
Ale Kozłowski nie był artystą wyłącznie lokalnym. Jego realizacje można odnaleźć w różnych częściach Polski, a także poza jej granicami. W jego dorobku znalazły się m.in. pomnik Ignacego Domeyki w chilijskim Coquimbo czy pomnik Fryderyka Chopina w Radomiu. Tworzył portrety, medale, płaskorzeźby i monumentalne realizacje, pracując przede wszystkim w brązie i betonie.
Za swoją działalność został uhonorowany m.in. Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, Srebrnym Krzyżem Zasługi i Nagrodą Marszałka Województwa Mazowieckiego. Otrzymał również Złotą Sosenkę oraz tytuł Ambasadora Otwocka.
W pracowni artysty
Miałem okazję poznać Ryszarda Kozłowskiego osobiście. Odwiedzić jego pracownię, zobaczyć miejsce, w którym powstawały jego rzeźby, ale przede wszystkim posłuchać, jak mówił o sztuce i o Otwocku. Takie spotkanie pozwala spojrzeć na artystę inaczej niż przez katalog jego dokonań.
W pracowni można było zobaczyć nie tylko gotowe dzieła. Były tam projekty, szkice, modele i pomysły. Kozłowski miał również wizję kolejnych pomników, które mogłyby pojawić się w przestrzeni Otwocka. Myślał o mieście poprzez jego historię, ludzi i symbole, które zasługiwały – w jego przekonaniu – na utrwalenie.
Nie wszystkie z tych zamierzeń udało się zrealizować. Pozostały jednak projekty i pamięć rozmów o tym, jak Otwock mógłby wyglądać i w jaki sposób poprzez sztukę można opowiadać jego historię.
To właśnie spotkanie w pracowni zapamiętałem szczególnie. Za pomnikami, medalami i oficjalnymi wyróżnieniami stał bowiem człowiek niezwykle mocno związany ze swoim zawodem. Rzeźba nie była dla niego jedynie profesją. Była sposobem patrzenia na świat.
Dwie miłości
Ryszard Kozłowski mówił kiedyś, że w jego życiu były dwie wielkie miłości – rodzina i rzeźba. Trudno o krótsze podsumowanie jego drogi.
Tworzył przez dziesięciolecia. Zmieniały się czasy, zmieniało się miasto, kolejne pokolenia mieszkańców pojawiały się na otwockich ulicach, a on pracował. I zostawiał po sobie rzeczy materialne – takie, które mają szansę przetrwać znacznie dłużej niż pamięć pojedynczego pokolenia.
Być może właśnie na tym polega szczególny przywilej rzeźbiarza.
Człowiek odchodzi, ale jego dzieło pozostaje w przestrzeni. Staje się punktem orientacyjnym, miejscem uroczystości, spotkania albo po prostu elementem codziennej drogi mieszkańców. Z czasem wrasta w miasto tak mocno, że przestajemy zastanawiać się, kto je stworzył. W przypadku Ryszarda Kozłowskiego warto o autora pytać.
Warto zobaczyć człowieka za rzeźbami
Osobom, które chciałyby poznać Ryszarda Kozłowskiego nie tylko poprzez jego dzieła i oficjalny biogram, polecamy film autorstwa Romualda Bokuna poświęcony artyście.
To szczególna okazja, aby zobaczyć Kozłowskiego w jego własnym świecie – posłuchać jego opowieści i lepiej zrozumieć człowieka stojącego za rzeźbami, które przez lata pojawiały się w przestrzeni Otwocka i poza nim.
Dzisiaj ten materiał nabiera dodatkowej wartości. Staje się dokumentem człowieka i fragmentem historii naszego miasta.
Pozostawił po sobie znacznie więcej niż listę rzeźb i wyróżnień.
Pozostawił swoją obecność wpisaną w przestrzeń miasta.
I być może najlepszym sposobem, by ją dostrzec, będzie przy kolejnym spacerze po Otwocku zatrzymać się na chwilę przy jednej z jego prac. Spojrzeć na nią już nie jak na anonimowy element miejskiego krajobrazu, ale jak na dzieło człowieka, który przez znaczną część swojego życia właśnie tutaj tworzył.
Ryszard Jan Kozłowski, 1933–2026.










