Finansowanie oświaty od lat pozostaje jednym z najtrudniejszych wyzwań stojących przed samorządami. Gminy i powiaty alarmują, że luka oświatowa – różnica między subwencją a realnymi wydatkami – z roku na rok rośnie, a wydatki na szkoły i pensje nauczycieli stanowią największą część lokalnych budżetów.
W rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer przyznała, że problem istnieje, ale zaznaczyła, iż odpowiedzialność za prowadzenie szkół to jedno z podstawowych zadań jednostek samorządu terytorialnego (JST). – „Budżet na oświatę jest zasadniczą częścią budżetu gminy. Zatem, jeśli rząd przejąłby na siebie zarządzanie oświatą, to czym zarządzałyby najmniejsze samorządy? I jak wyobrażamy sobie takie zarządzanie centralne w 38-milionowym kraju?” – podkreśliła Lubnauer.
Luka oświatowa i spór o pieniądze
Samorządowcy od miesięcy wskazują na dramatyczne niedofinansowanie oświaty. Podczas lipcowego briefingu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego ostrzegali, że w wielu gminach może zabraknąć środków nawet na wypłaty dla nauczycieli. Strona samorządowa postulowała dodatkową „kroplówkę” w wysokości 16 mld zł, a także przeniesienie wypłaty pensji nauczycielskich bezpośrednio na rząd.
Resort edukacji nie widzi jednak takiej możliwości. – „Edukacja jest zadaniem własnym gmin. Nigdy nie było tak, że państwo w 100 proc. pokrywało koszty oświaty. To JST odpowiadają za prowadzenie szkół, a państwo je wspiera” – zaznaczyła wiceministra.
Wydatki rosną, ale dzieci ubywa
Według danych MEN, nakłady na edukację wzrosły z 66,4 mld zł w 2023 roku do planowanych 115 mld zł w 2026 roku, co oznacza 73-procentowy wzrost. Jednak samorządy zwracają uwagę, że rosnące wydatki nie idą w parze z liczbą uczniów – ta systematycznie maleje. To powoduje, że utrzymanie sieci szkół staje się coraz większym wyzwaniem.
– „Na poziomie gmin największym problemem są wskaźniki demograficzne. Liczba szkół pozostaje podobna, ale uczniów ubywa” – mówiła Lubnauer, wskazując na ustawę o „małej szkole”, która ma ułatwić JST racjonalizację sieci placówek, np. poprzez łączenie szkół w zespoły.
Pensje nauczycieli a budżety gmin
Wiceministra przypomniała, że średnie wynagrodzenia nauczycieli dyplomowanych (stanowiących ponad połowę kadry) przekroczyły 10 tys. zł brutto, a z dodatkami i nadgodzinami sięgają nawet 11 tys. zł. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy jednak młodych nauczycieli, których podstawowe wynagrodzenie jest wciąż niskie.
Rząd w 2024 roku przeprowadził 30-procentową podwyżkę płac nauczycieli (33 proc. dla najmłodszych stażem), a w przyszłym roku planuje kolejne 5 proc. Jednocześnie Ministerstwo Edukacji podtrzymuje, że to samorządy muszą ponosić odpowiedzialność za całość finansowania oświaty na swoim terenie.
Płacz i płać
Dla wielu lokalnych włodarzy oświata jest największym obciążeniem finansowym. W budżetach gmin koszty utrzymania szkół sięgają często ponad 40 proc. wszystkich wydatków, a w mniejszych JST są praktycznie dominującą pozycją. To sprawia, że na inne inwestycje – infrastrukturę, kulturę, sport – pozostaje coraz mniej środków.
Samorządy podkreślają, że bez realnego zwiększenia udziału państwa w finansowaniu edukacji kolejne lata mogą przynieść cięcia i ograniczenia. Rząd natomiast konsekwentnie odpowiada, że centralizacja systemu byłaby rozwiązaniem gorszym niż obecny model.










