Osiedla toną w gabarytach. Mieszkańcy zgłaszają sąsiadów. Posypią się kary?

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na wielu otwockich osiedlach powtarza się ten sam obrazek: tuż obok altan śmietnikowych piętrzą się stare kanapy, rozlatujące się szafy i materace, których nikt nie raczył wystawić w wyznaczonym terminie. Zamiast poczekać na „wystawkę” albo zawieźć odpady do PSZOK-u, część mieszkańców bez skrupułów porzuca je tam, gdzie stanie im pod ręką. Efekt? Brud, fetor i nerwy tych, którzy muszą codziennie patrzeć na śmietnisko pod własnym oknem.

Coraz więcej mieszkańców nie zamierza dłużej milczeć. Ludzie zaczynają zgłaszać sprawców na policję oraz do spółdzielni mieszkaniowych, bo – jak mówią – „nie będziemy żyć na wysypisku”. I dobrze, bo porzucanie gabarytów pod altaną to nie jest niewinna „głupota”. To wykroczenie, które kosztować może znacznie więcej, niż wynajęcie kontenera na odpady. Mandat za zanieczyszczanie przestrzeni publicznej to co najmniej 500 zł. W sądzie grzywna może sięgnąć nawet 5000 zł. Czy naprawdę warto ryzykować, żeby pozbyć się starej szafy?

Problem widać zwłaszcza na dużych osiedlach, gdzie altany są i tak zalewane śmieciami. Jedna osoba zostawi wersalkę, druga dołoży drzwi, trzecia zaciągnie materac – i w kilka dni robi się góra śmieci. Wystarczy, że ktoś podrzuci jeszcze worki z gruzem i całość zamienia się w składowisko, które zaczyna przypominać dzikie wysypisko. To nie tylko psuje estetykę, ale i ściąga gryzonie. – Jeżeli ktoś planuje remont mieszkania, powinien w budżet wpisać, także kontener na śmieci albo pilnować terminu odbioru śmieci gabarytowych. Wyrzucają wszystko wokół altan, nie da się przejść. A tutaj to nagminne. Sprawa jest zgłoszona, osiedle w okolicach altany jest monitorowane, innej metody nie ma – mówi jedna z mieszkanek osiedla Wronia w Otwocku. – Na podstawie monitoringu, rozmów z lokatorami czy nawet po wyrzuconych gabarytach, nie ma problemu z identyfikacją osoby, która nagminnie zaśmieca na osiedlu altany – mówi z kolei pracownik otwockiej spółdzielni. Przy altanach śmietnikowych leży wszystko. Meble, sanitariaty, sprzed AGD, okna, drzwi czy gruz.

Altanka osiedlowa na osiedlu Wronia, gdzie nagminnie chodniki wokół są zawalone śmieciami.

Miasto przypomina: gabaryty odbierane są w ściśle określonych terminach i zawsze można je bezpłatnie oddać do PSZOK-u przy ul. Kraszewskiego. Nie ma więc żadnej wymówki, by podrzucać je pod altany. Tym bardziej, że mieszkańcy coraz częściej dokumentują takie sytuacje i przekazują zdjęcia do służb. „Nie mam zamiaru płacić za czyjś bałagan” – mówią otwarcie i wskazują, że sprawców da się namierzyć dzięki monitoringowi.

Kto nadal uważa, że wyrzucenie szafy „pod śmietnik” to drobiazg, powinien policzyć: wynajęcie kontenera kosztuje kilkaset złotych, mandat – co najmniej 500 zł, a sprawa w sądzie to już tysiące. Wybór jest prosty. Jeżeli planujemy remont, zapiszmy w budżecie kontener.
Jeśli sytuacja się nie zmieni, Otwock czekają kolejne fale zgłoszeń, a dla nieodpowiedzialnych mieszkańców – wysokie kary.

Facebook
Twitter
Scroll to Top