Felieton: Stadion, który ruszy Otwock?

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Felieton Leszka Cieloch

Wreszcie – po latach dyskusji, planów, analiz i politycznych przepychanek – Otwock doczeka się modernizacji stadionu. Prezydent Jarosław Margielski poinformował, że miasto przeznaczy na ten cel 45,5 mln złotych. Dla jednych to ogromny wydatek. Dla innych – długo wyczekiwana inwestycja w przyszłość. Dla mnie? To inwestycja nie tylko w murawę i beton, ale w zdrowsze, bardziej aktywne społeczeństwo.

Bo jeśli spojrzeć szerzej – nie tylko z perspektywy kibica, ale obywatela – to właśnie takie miejsca jak stadion mogą być ratunkiem dla naszej kondycji, zdrowia i wspólnotowości.

Naród w bezruchu

Z raportu Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że co trzeci Polak nie podejmuje żadnej formy ruchu, nawet spaceru. To znaczy: zero. Ani kroku więcej niż trzeba, by dotrzeć z samochodu do kanapy. Nic dziwnego, że koszty braku ruchu dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki liczone są w miliardach.
Eksperci wyliczyli, że gdyby co druga nieaktywna osoba zaczęła ćwiczyć, liczba zgonów spadłaby o 13,7 procent, a oszczędności wynikające z ograniczenia absencji chorobowych sięgnęłyby 1,9 miliarda złotych. To nie są już tylko dane z raportu – to rachunek, który każdego dnia płacimy wspólnie.A teraz spójrzmy na dzieci i młodzież. Dane Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie pokazują, że 94 proc. dzieci w Polsce ma niezadowalający poziom kompetencji ruchowych. Dzisiejsze ośmiolatki skaczą w dal o 10–12 proc. gorzej niż ich rówieśnicy sprzed 25 lat. Biegają wolniej, mają słabszą kondycję i coraz częściej unikają zajęć WF-u. Jeśli nie damy im miejsca do aktywności – za chwilę będziemy leczyć skutki.

45 milionów kontra 57 miliardów

Ktoś powie: „Po co stadion, skoro są ważniejsze wydatki?”. Odpowiem: bo brak ruchu kosztuje nas znacznie więcej.
ZUS wyliczył, że w ubiegłym roku świadczenia związane z chorobami cywilizacyjnymi wyniosły 57,5 miliarda złotych – czyli ponad tysiąc razy więcej, niż Otwock wyda na stadion. To właśnie te pieniądze pochłaniają zwolnienia, renty, rehabilitacje – wszystko to, co moglibyśmy ograniczyć, gdybyśmy po prostu… ruszali się częściej.
Minister sportu Piotr Borys powiedział niedawno, że „inwestycja w aktywność fizyczną to inwestycja w zdrowie narodu”. I ma rację. Bo każdy złoty wydany na sport, na infrastrukturę, na stadion, wraca do nas siedmiokrotnie – w lepszym zdrowiu, wydajniejszej pracy, mniejszej liczbie chorób.

Nie tylko dla piłkarzy

Nowy stadion w Otwocku nie powinien być miejscem zarezerwowanym tylko dla drużyny piłkarskiej. Powinien żyć cały tydzień – dla biegaczy, rodzin, seniorów, uczniów i amatorów nordic walkingu. Powinien być otwarty, tętniący życiem, a nie zamknięty obiekt z bramą na kłódkę.
Bo stadion to nie tylko trybuny i boisko. To serce miejskiej aktywności. To miejsce, które może wychować kolejne pokolenie aktywnych otwocczan – takich, którzy zamiast spędzać wieczór przed ekranem, pójdą pobiegać, pojeździć na rowerze, pograć w piłkę.
W Szwecji lekarze mogą przepisywać pacjentom ruch na receptę. Może my nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, ale inwestycja w stadion to krok w dobrym kierunku. To sygnał: „Ruszmy się, Otwock!”

Na zdrowie – dosłownie

Według danych Benefit Systems, 93 proc. aktywnych Polaków zauważa, że ruch poprawia ich samopoczucie, a 77 proc. przyznaje, że lepiej pracują. To nie są liczby z broszury reklamowej, tylko dowód na to, że aktywność naprawdę działa.
Stadion to nie luksus. To profilaktyka zdrowotna, edukacja, motywacja i wspólnota w jednym. A skoro jedno miejsce może dać to wszystko – to trudno wyobrazić sobie lepszy wydatek publicznych pieniędzy.

Puenta?

Budowa stadionu w Otwocku za 45,5 mln zł to nie fanaberia, lecz inwestycja w przyszłość miasta i jego mieszkańców.

Facebook
Twitter
Scroll to Top