Dziki w Otwocku. Miasto odsyła do przepisów, starosta wskazuje na miasto. Mieszkańcy pytają: kto w końcu odpowiada?

Problem dzików w Otwocku doczekał się decyzji o odstrzale 200 zwierząt, ale nie zakończyło to dyskusji o bezpieczeństwie mieszkańców. Wręcz przeciwnie. Joanna Szczepańska, autorka petycji w tej sprawie, po otrzymaniu odpowiedzi od starosty Tomasza Laskusa mówi, że ma dziś więcej pytań niż wcześniej. Najważniejsze z nich brzmi: kto właściwie odpowiada za rozwiązanie problemu dzików w mieście, skoro poszczególne instytucje wskazują na kompetencje innych?

Problem obecności dzików w Otwocku nie jest nowy. Zwierzęta pojawiają się na osiedlach, ulicach, terenach spacerowych, a nawet w sąsiedztwie obiektów użyteczności publicznej. W czerwcu starosta otwocki wydał decyzję zezwalającą na odstrzał redukcyjny 200 dzików na terenie miasta. Decyzję oparto na art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego i uzasadniono szczególnym zagrożeniem dla funkcjonowania obiektów użyteczności publicznej. To jednak tylko jeden element znacznie bardziej skomplikowanego problemu.

Mieszkańcy chcieli planu, a nie tylko odstrzału

Joanna Szczepańska uruchomiła internetową petycję dotyczącą pilnego rozwiązania problemu dzików na terenach zamieszkałych Otwocka. Pod dokumentem widnieje obecnie ponad 120 podpisów. Autorzy petycji nie domagają się wyłącznie redukcji liczby zwierząt. Wśród postulatów znalazły się natychmiastowe interwencje w miejscach regularnego występowania dzików, przygotowanie strategii ograniczenia ich obecności w mieście, zwiększenie patroli i monitoringu, współpraca z odpowiednimi instytucjami, informowanie mieszkańców oraz – co szczególnie istotne – wskazanie konkretnych działań, terminów i odpowiedzialnych za nie jednostek. Petycja została skierowana m.in. do władz Otwocka i Starostwa Powiatowego. Szczepańska informuje, że przesłała ją również do prezydenta Otwocka, skąd do tej pory nie otrzymała odpowiedzi. I właśnie korespondencja z samorządami ujawniła problem, który może być równie istotny jak same dziki – skomplikowany podział kompetencji. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cię zainteresować:

Masz działkę w Otwocku? Zostało kilka dni. Od 1 września zmieniają się zasady zabudowy

Starosta: decyzja na 200 dzików już została wydana

W odpowiedzi z 25 sierpnia starosta otwocki Tomasz Laskus podkreśla, że problem był mu znany jeszcze przed wpłynięciem petycji. Przypomina, że w czerwcu 2026 roku wydał decyzję zezwalającą na odstrzał redukcyjny 200 dzików z terenu Otwocka. Jak wyjaśnia, art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego pozwala staroście – w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim – wydać decyzję o odłowie lub odstrzale zwierzyny na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich, do których należą m.in. miasta. Jednocześnie starosta zaznacza, że jego kompetencje nie obejmują wszystkich działań, których domagają się mieszkańcy.
Według odpowiedzi starosty organizacja patroli, monitoring miejsc występowania dzików, interwencje służb, informowanie mieszkańców oraz bieżące działania związane z bezpieczeństwem publicznym nie należą do kompetencji starosty jako organu ochrony środowiska.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia dla ludzi – wskazuje Tomasz Laskus – właściwym organem jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta oraz służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.

Miasto z kolei wskazuje na Prawo łowieckie

I tutaj zaczyna się administracyjny ping-pong. Jak komentuje Joanna Szczepańska, odpowiedź otrzymana z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Otwocka wskazywała, że miasto nie jest organem właściwym do podejmowania interwencji w zakresie gospodarowania populacją dzikiej zwierzyny, a właściwość odpowiednich organów wynika właśnie z art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego.
W odpowiedzi miasta miało zostać również wskazane, że naczelnym organem administracji rządowej w zakresie łowiectwa jest minister właściwy do spraw środowiska, natomiast administrację w tym zakresie – o ile ustawa nie stanowi inaczej – sprawuje samorząd województwa jako zadanie z zakresu administracji rządowej. W praktyce mieszkaniec może więc mieć poważny problem ze zrozumieniem, do kogo właściwie powinien się zwrócić. – Jeżeli Miasto mówi, że to nie jego kompetencja, a Starosta wskazuje na kompetencje Miasta, służb i innych organów, to kto w praktyce ma zająć się problemem, z którym mieszkańcy Otwocka mierzą się każdego dnia? – pyta autorka petycji.

Co ciekawe, sam starosta przyznaje w odpowiedzi na petycję, że obecne przepisy nie rozwiązują wszystkich problemów. Jednym z nich są pieniądze.
Prawo łowieckie nie wskazuje wprost organu, który powinien finansować odstrzał redukcyjny zwierząt w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców. Według starosty gmina nie może po prostu zlecić i sfinansować odstrzału dzików, ponieważ tego rodzaju wydatki mogą być kwestionowane przez regionalne izby obrachunkowe.

Starosta wskazuje jednocześnie na orzecznictwo sądów administracyjnych, zgodnie z którym wykonywanie kompetencji określonej w art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego powinno być finansowane z dotacji budżetu państwa. Problem nie jest zresztą wyłącznie otwocki. Do Ministerstwa Klimatu i Środowiska trafiła w czerwcu 2026 roku petycja dotycząca właśnie doprecyzowania art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego w zakresie podmiotów odpowiedzialnych za wykonywanie odłowu i odstrzału redukcyjnego na terenach zurbanizowanych oraz zapewnienia finansowania tych działań. Ministerstwo podało, że przewidywany termin jej rozpatrzenia przypada na 22 września 2026 roku. To pokazuje, że problem niejasnych kompetencji rzeczywiście istnieje i nie jest wyłącznie argumentem używanym w lokalnym sporze. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cię zainteresować:

Wyścig o 90 nowych mieszkań przy Sikorskiego. Otwock czeka trudna operacja

Myśliwi otrzymują tusze

Powiat znalazł własny sposób na obejście problemu finansowania. Jak wyjaśnia starosta, wypracowany przez Starostwo Powiatowe model zakłada, że myśliwi wykonujący odstrzał zatrzymują tusze odstrzelonych zwierząt zamiast otrzymywać wynagrodzenie pieniężne. Zdaniem starosty właśnie takie rozwiązanie pozwala faktycznie wykonywać decyzje pomimo istniejącej luki w przepisach. Nie rozwiązuje to jednak szerszego pytania o odpowiedzialność za działania zapobiegające pojawianiu się dzików w mieście.

W petycji pojawił się również postulat odławiania i relokacji zwierząt. Starosta odpowiada, że obecnie takie rozwiązanie jest prawnie bardzo ograniczone w związku z przepisami dotyczącymi zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Problem ASF jest jednym z powodów wprowadzania restrykcji dotyczących przemieszczania dzików. W konsekwencji rozwiązanie, które z perspektywy mieszkańca wydaje się najbardziej oczywiste – złapać zwierzę i wywieźć je poza miasto – nie jest prostą alternatywą dla odstrzału. Podobne problemy pojawiają się zresztą w innych samorządach. Sprawą dzików w miastach zajmował się w tym roku także Rzecznik Praw Obywatelskich, m.in. w odniesieniu do Warszawy oraz planowanego odstrzału redukcyjnego w Józefowie.

„Odstrzał nie oznacza, że problem został rozwiązany”

Joanna Szczepańska podkreśla, że nie kwestionuje zagrożenia, jakie mogą powodować dziki, ani potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom. Nie zgadza się jednak ze sprowadzeniem rozwiązania całego problemu do odstrzału. – Sam fakt wydania decyzji o odstrzale nie oznacza przecież, że problem obecności dzików w mieście został rozwiązany. Jeżeli nie zostaną jednocześnie ograniczone przyczyny, które powodują ich pojawianie się w przestrzeni miejskiej, za jakiś czas będziemy rozmawiać o dokładnie tym samym problemie – komentuje mieszkanka.
Jej zdaniem działania powinny obejmować również zabezpieczanie miejsc, w których zwierzęta znajdują pożywienie, właściwe gospodarowanie odpadami, monitoring miejsc regularnego występowania dzików, edukację mieszkańców i sprawny system reagowania. Autorka petycji wraz z mieszkańcami domaga się także informacji o tym, gdzie prowadzony jest odstrzał, jakie przynosi efekty i jakie działania równolegle podejmują poszczególne instytucje. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cię zainteresować:

„Postępowanie ws. dzików zamknięte, wnioski nie mają sensu”. Starostwo odpowiada na zarzuty dotyczące odstrzału

200 dzików – ale ile faktycznie odstrzelono?

To obecnie jedno z najważniejszych pytań. Decyzja administracyjna zezwalająca na odstrzał maksymalnie 200 zwierząt nie jest bowiem równoznaczna z wykonaniem odstrzału 200 dzików. Otwock ma już doświadczenia z wcześniejszą decyzją, której realizacja napotkała problemy. Dlatego z punktu widzenia mieszkańców kluczowa staje się nie sama liczba wpisana do decyzji, lecz informacja, ile zwierząt faktycznie zostało odstrzelonych, w jakich częściach miasta, w jakim okresie oraz czy przełożyło się to na zmniejszenie liczby zgłoszeń dotyczących dzików.
Starosta posiada kompetencję do wydania decyzji dotyczącej odłowu lub odstrzału redukcyjnego w określonych prawem okolicznościach. Miasto odpowiada natomiast za część spraw związanych z funkcjonowaniem przestrzeni miejskiej i bezpieczeństwem lokalnym, a swoje zadania mają również policja, straż miejska, administracja rządowa, samorząd województwa oraz podmioty wykonujące zadania z zakresu gospodarki łowieckiej. Problem polega więc nie tyle na tym, że nikt nie ma żadnych kompetencji, lecz na tym, że są one rozproszone.

I właśnie w tym punkcie trudno odmówić autorce petycji racji: dla mieszkańca podział kompetencji pomiędzy urzędy jest sprawą drugorzędną. Ostatecznie chce on wiedzieć, pod jaki numer zadzwonić, gdy dziki pojawią się pod blokiem, kto przyjedzie na miejsce, kto odpowiada za ograniczenie dostępu zwierząt do odpadów, kto prowadzi monitoring i kto koordynuje całość działań.

Starosta Tomasz Laskus deklaruje w swoim piśmie otwartość na dalszą współpracę z samorządami i innymi zainteresowanymi stronami. Autorka petycji zapowiada z kolei, że sprawy nie zamierza zostawić. – Mieszkańcy mają prawo oczekiwać nie tylko odpowiedzi na swoje pisma, ale przede wszystkim realnego działania – podsumowuje Joanna Szczepańska. I być może właśnie to jest dzisiaj sednem „dzikiego problemu” Otwocka. Decyzja na 200 zwierząt istnieje, przepisy określają kompetencje poszczególnych organów, a każdy urząd może wskazać podstawę prawną swojego działania albo jego braku. Mieszkańcom nadal brakuje jednak jednej rzeczy: czytelnego, wspólnego planu pokazującego, kto, co i kiedy robi, aby dzików wśród zabudowań było mniej, a mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie.

Facebook
Twitter
Scroll to Top