Na osiedlu Ługi w Karczew narasta strach mieszkańców. Dziki coraz częściej pojawiają się nie tylko w pobliżu bloków czy śmietników, ale również na placach zabaw oraz przy przedszkolach. Rodzice alarmują, że zwierzęta zachowują się coraz śmielej, a dzieci uczą się już, że gdy „nadchodzą dziki”, trzeba natychmiast uciekać.
Mieszkańcy mówią wprost: sytuacja wymknęła się spod kontroli. — Niecały miesiąc temu sama znalazłam się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Byłam na placu zabaw z dzieckiem na huśtawce, a drugie, kilkutygodniowe niemowlę miałam w nosidle. Na teren placu wszedł dzik, który zachowywał się agresywnie i biegał bardzo blisko nas. W tamtej chwili byłam skupiona wyłącznie na bezpieczeństwie dzieci — relacjonuje jedna z mieszkanek osiedla Ługi.
Jak podkreśla, dziś sytuacja powtórzyła się ponownie. — Na placu bawiła się dwójka małych dzieci, natomiast ich mama siedziała na ławce poza terenem placu zabaw. Gdy pojawił się dzik, nie miała możliwości natychmiast zareagować i znaleźć się przy dzieciach. To pokazuje, jak realne i nieprzewidywalne jest to zagrożenie.
Dziki przy przedszkolu i między dziećmi
Mieszkańcy przekazali również zdjęcia dzików przebywających na terenie Przedszkola nr 3 „Ługuś”. Według relacji rodziców zwierzęta regularnie przechodzą przez teren rekreacyjny, zmuszając rodziny do przerywania zabawy. — To niestety częsty problem. Zdarza się, że dzieci ostrzegają mnie, gdy jestem z wózkiem, lub inne osoby starsze, aby szybko schować się z placu zabaw, ponieważ „dziki nadchodzą”. Pokazuje to skalę zagrożenia oraz fakt, że sytuacja stała się dla mieszkańców codziennością — mówi mieszkanka.
Wielu rodziców podkreśla, że największy strach budzą lochy z młodymi, które w sytuacji zagrożenia mogą zachowywać się agresywnie. Spotkanie z dzikiem dla dorosłego człowieka jest stresujące, ale dla kilkuletniego dziecka może zakończyć się dramatem.
Problem znany od lat. Dziki coraz śmielsze
Problem dzików nie dotyczy już wyłącznie obrzeży lasów. Zwierzęta od dawna pojawiają się na terenach miejskich w Otwock, Józefów i Karczewie. Mieszkańcy regularnie zgłaszają przypadki spacerujących stad między blokami, przy szkołach, przedszkolach oraz ruchliwych ulicach.
Już kilka lat temu władze Józefowa alarmowały, że dziki stanowią „duże niebezpieczeństwo szczególnie dla dzieci” i pojawiają się przy obiektach użyteczności publicznej, gdzie przebywają najmłodsi.
W Karczewie problem szczególnie dotyka osiedla Ługi. Pod koniec 2024 roku samorząd próbował ograniczać obecność dzików poprzez rozsypywanie specjalnych środków odstraszających wokół osiedla. Jak informowano, zwierzęta zaczęły jednak omijać zabezpieczenia i nadal pojawiały się między blokami.
Samorządy rozkładają ręce. Mówi się już o odstrzale
Narastający problem doprowadził do planów odstrzału redukcyjnego dzików w powiecie otwockim. Władze informowały o decyzjach obejmujących m.in. Józefów, Otwock i Karczew.
Samorządowcy podkreślają jednak, że obecne przepisy bardzo ograniczają możliwości szybkiego reagowania. Formalnie dziki są własnością Skarbu Państwa, a procedury związane z odłowem czy odstrzałem są skomplikowane i czasochłonne.
Tymczasem mieszkańcy oczekują przede wszystkim jednego — bezpieczeństwa.
„To już nie jest pojedynczy incydent”
Rodzice z Karczewa nie ukrywają emocji. Ich zdaniem sytuacja przestała być lokalną ciekawostką, a stała się realnym zagrożeniem życia i zdrowia dzieci.
Dziki pojawiające się na placach zabaw, przy przedszkolach i osiedlowych alejkach powodują coraz większy strach. Mieszkańcy obawiają się, że wystarczy chwila nieuwagi, gwałtowna reakcja zwierzęcia lub panika dziecka, aby doszło do tragedii. — Mieszkańcy obawiają się, że to tylko kwestia czasu, aż dojdzie do tragedii — podkreśla jedna z mieszkanek osiedla Ługi.










