Dramat nad Moczydłem. Policja ujawnia nowe fakty w sprawie tonącego dziecka

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Stan siedmioletniej dziewczynki, która w piątek topiła się w jeziorze Moczydło w Karczewie, nadal jest bardzo ciężki. To najnowsze informacje przekazane przez policję. Funkcjonariusze potwierdzili jednocześnie, że dziecko żyje i przebywa w szpitalu. W tej tragedii jest jednak jeden niezwykle ważny aspekt – wzorowa reakcja osób postronnych, które bez chwili wahania ruszyły na pomoc i rozpoczęły reanimację jeszcze przed przyjazdem służb. To właśnie ich szybka i zdecydowana interwencja mogła uratować dziewczynce życie.

Policja: dziewczynka żyje, ale jej stan jest ciężki

Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątkowe popołudnie nad jeziorem Moczydło w Karczewie. 7-letnia dziewczynka zniknęła pod powierzchnią wody podczas kąpieli. W sobotę stołeczna policja przekazała nowe informacje dotyczące jej stanu zdrowia. – Na szczęście żyje, ale stan jeszcze jest ciężki – przekazał mediom mł. asp. Jakub Filipiak z Komendy Stołecznej Policji. Funkcjonariusze podkreślają, że nadal nie udało się ustalić, jak długo dziecko przebywało pod wodą. Wcześniejsze relacje świadków wskazywały, że mogło to być około pięciu minut, jednak policja nie potwierdza tej informacji.

Bohaterska reakcja świadków

Największe uznanie należy się osobom, które znajdowały się nad jeziorem. To właśnie świadkowie zauważyli dziecko pod wodą, wyciągnęli je na brzeg i natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Dzięki temu, gdy na miejsce dotarli strażacy i ratownicy medyczni, akcja ratunkowa już trwała. Służby przejęły reanimację, a po przywróceniu funkcji życiowych dziewczynka została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do warszawskiego szpitala.
Takie zachowanie świadków zasługuje na najwyższe uznanie. W sytuacjach zagrożenia życia liczą się pierwsze minuty, a szybkie rozpoczęcie resuscytacji wielokrotnie zwiększa szanse poszkodowanego na przeżycie i ograniczenie skutków niedotlenienia mózgu.

Rodzice byli trzeźwi

Policja potwierdziła również, że dziewczynka przebywała nad wodą pod opieką rodziców. Przeprowadzone badania wykazały, że byli trzeźwi. Jednocześnie funkcjonariusze prowadzą czynności mające wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia oraz wszystkie jego okoliczności.

Moczydło nie jest miejscem do kąpieli

Do tragedii doszło na akwenie, który nie jest strzeżonym kąpieliskiem i gdzie obowiązuje zakaz kąpieli. Mimo to w upalne dni miejsce to od lat przyciąga mieszkańców szukających ochłody.
Służby od lat przypominają, że kąpiel w takich miejscach wiąże się z dużym ryzykiem. Nieznane dno, nagłe uskoki, ograniczona widoczność pod wodą czy brak ratowników mogą sprawić, że nawet chwila nieuwagi zakończy się dramatem.
Dzisiejsza walka lekarzy o życie 7-letniej dziewczynki jest bolesnym przypomnieniem, jak cienka granica dzieli letni wypoczynek od tragedii.

fot: J. Krawczyk/LPR

Facebook
Twitter
Scroll to Top