Na początku sierpnia 2023 roku w karczewskim lesie doszło do dewastacji przydrożnej, drewnianej rzeźby Chrystusa Frasobliwego. Sprawa mocno poruszyła mieszkańców, którzy nie kryli w sieci swojego oburzenia. Od aktu tego wandalizmu minęły już 2 lata, a figurka nadal nie wróciła na swoje miejsce. Postanowiliśmy sprawdzić co aktualnie dzieje się z rzeźbą, czy jest szansa na jej powrót do lasu oraz – czy Policji udało się ustalić sprawcę tego haniebnego czynu? Zapraszamy do lektury.
Kapliczka usytuowana jest w Mazowieckim Parku Krajobrazowym, przy Czerwonej Drodze, nieopodal tzw. “mostku” w Karczewie. Rzeźba, o której mowa pojawiła się tam w 2004 roku.

Z uwagi na bliską okolicę szlaku rowerowego, a także ze względu na fakt, że pomysłodawcami i fundatorami byli rowerzyści, na figurce została umieszczona drewniana tabliczka z napisem: „W NIM ŻYJEMY, PORUSZAMY SIĘ I JESTEŚMY” – LEŚNI ROWERZYŚCI”.

Foto: Mirosław Spirowski
W okolicach 8 sierpnia 2023 roku, niezidentyfikowany wandal, przy pomocy siekiery lub maczety odrąbał drewnianej figurze Jezusa Frasobliwego ręce i część głowy. Sprawa odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców Karczewa, którzy nie tylko nie kryli w sieci swojego oburzenia, ale także oferowali swoją pomoc przy renowacji, gdyby zaszła taka potrzeba.

Foto: Mirosław Sielski
Co było dalej?
Podczas swojego małego dziennikarskiego śledztwa dowiedzieliśmy się, że uszkodzona rzeźba Chrystusa Frasobliwego znajduje się aktualnie w pracowni Joanny Sielskiej-Melchiori: mgr sztuki, konserwatora i restauratora dzieł sztuki, mieszkanki Karczewa.
(Karolina Balińska) Pani Joanno, jakie były losy rzeźby po tym niewyobrażalnym akcie wandalizmu w sierpniu, 2023 roku?
(Joanna Sielska-Melchiori) Jeden z fundatorów figurki spytał mnie, czy podjęłabym się rekonstrukcji twarzy oraz brakujących elementów rąk. Podczas rozpoczętej pracy na miejscu, w lesie, okazało się, że rzeźba po blisko 20 latach ekspozycji uległa bardzo poważnym zniszczeniom. Była ona wcześniej odmalowywana, wymieniono także znajdujący się nad nią daszek.
Dzięki systematycznej opiece, warstwa zewnętrzna była zabezpieczona, jednak okazało się, że od środka, a przede wszystkim u nasady, drewno było całkowicie spróchniałe. W związku z tym istniało ryzyko, że w wyniku niekorzystnych warunków atmosferycznych np. silnych wiatrów, rzeźba ulegnie całkowitemu zniszczeniu. Z tego powodu podjęto decyzję o demontażu i przeprowadzeniu całkowitej konserwacji.

Foto: Mirosław Sielski
Zanim jednak podjęta została decyzja o demontażu wydarzyła się niezwykła sytuacja. Wiedziałam bowiem, że sama na pewno nie będę w stanie wykonać całej potrzebnej pracy, ponieważ w grę wchodziłaby również stolarka. A tym samym, niezbędna była osoba, która z zaangażowaniem i potrzebnymi umiejętnościami, włączyłaby się w prace.
I właśnie wtedy, kiedy wykonywałam rekonstrukcje twarzy Jezusa, jeszcze stojąc przy figurce w lesie (niejako żaląc się Chrystusowi i przepraszając, że nie mogę podjąć się tej całej niezbędnej pracy, bo nie mam potrzebnych umiejętności stolarskich) podszedł do mnie p. Arkadiusz Wesołowski z pytaniem, czy może w czymś pomóc. Później okazało się, że jest genialnym stolarzem i dzięki temu sprawa łatwo poszła do przodu.
W czyje ręce trafiła figurka po jej demontażu z terenu kapliczki?
Figurkę zdemontowała Grupa Remontowa z Karczewa i na początku to w ich siedzibie się ona znajdowała. Przed podjęciem jakichkolwiek działań konserwatorskich potrzebne było stopniowe wysuszenie drewna, by nie powstały żadne dodatkowe spękania. To był długotrwały proces, dlatego z pracami ruszyliśmy dopiero w 2024 r.
Proszę powiedzieć, kto jest autorem tej rzeźby?
Autorem jest Stefan Paweł Lisowski. Był on wspaniałym człowiekiem i pedagogiem, który przez wiele lat prowadził grupę artystów w Górze Kalwarii, organizując wystawy i rozwijając ich indywidualne talenty, a jego prace, w tym rzeźby, o folkowym i zakopiańskim stylu, są doceniane i szeroko opisywane.
Bardzo żałuję, że nie poznałam tego Pana osobiście. Zmarł w 2010 roku. W latach 90-tych podjął on prywatny projekt wprowadzania na teren Mazowsza charakterystycznych kapliczek z Madonnami, czy postaciami Chrystusa Frasobliwego.

Foto: kupamieci.pl/stefanlisowski/
Stefan Lisowski miał swój unikalny styl. Warto wspomnieć, że był on uczniem Mariana Wnuka, który uczył się w Zakopanem. Ten zakopiański kunszt został mu najprawdopodobniej zaszczepiony i rzeczywiście – w jego rzeźbach widać te inspiracje i wpływy. Także na przykładzie rzeźby z Karczewa.
*(Szersza notka biograficzna o Stefanie Lisowskim znajduje się na końcu artykułu, przyp. red.)
Na jakiej podstawie odbywała się rekonstrukcja?
Rekonstrukcja odbywała się w oparciu o liczne fotografie oryginału: Na podstawie zdjęć, które zostały odnalezione w internecie, czy w albumach prywatnych. Dzięki temu twarz oraz odcięte ręce Chrystusa zostały, w miarę możliwości wiernie odtworzone. Najwięcej czasu zajęła nam impregnacja drewna, gdyż musiało to odbywać się stopniowo. Zużyliśmy do tego prawie 100 litrów impregnatu.



Foto: karczew.pl; google
Powiedziała Pani “nam” – to kto jeszcze oprócz Pani zaangażował się w ten proces?
Jak obliczyłam sobie na potrzeby naszej rozmowy: w sprawę konserwacji figurki oraz wykonanie nowego ogrodzenia zaangażowały się 22 osoby, a także dwie firmy prywatne z Karczewa, które sponsorowały potrzebne materiały. Wszystkim ogromnie dziękuję za przemiłą współpracę oraz cenne uwagi i pomysły! Właściwie to prawie wszystko jest już gotowe. Czekam jeszcze tylko na pomoc jednego pana, który obije metalem daszek, w celu dodatkowego zabezpieczenia.
Czyli w sumie będziemy mieli 23 osoby (!), które brały udział w tej konserwacji. Rzeźbę można było zobaczyć w ubiegłym roku, już po przeprowadzonej rekonstrukcji. Miało to miejsce podczas obchodów święta Bożego Ciała w Karczewie, przy Ołtarzu „FILI, REDEMPTOR MUNDI, DEUS MISERERE NOBIS” na terenie Banku Spółdzielczego. Wykonawcami Ołtarza były osoby zaangażowane w jej konserwację.

Foto: bozecialo.karczew.com.pl
Czy znany jest zatem termin powrotu rzeźby Chrystusa Frasobliwego na swoje pierwotne miejsce?
Tak, jak wspomniałam – zrekonstruowana rzeźba jest właściwie gotowa. Czekamy teraz aż powstanie w tym miejscu stały monitoring lub fotopułapka. Szkoda by było pracy wszystkich zaangażowanych w tę sprawę ludzi, bo wszyscy to robili charytatywnie. Gdy tylko mieli czas, to włączali się do pomocy przy tym projekcie. Na wszystko mamy pełną zgodę Nadleśnictwa Celestynów i Burmistrza Karczewa. Jeśli chodzi o Gminę Karczew, to wszystko jest obecnie w fazie organizacji i wymaga dopięcia na ostatni guzik wymaganej “papierologii”.
(Karolina Balińska) Bardzo dziękuję za rozmowę.
(Joanna Sielska-Melchiori) Dziękuję bardzo i mam ogromną nadzieję, że już niedługo będziemy mogli wszyscy uczestniczyć w ponownym poświęceniu rzeźby Jezusa Frasobliwego w naszym lesie.



Miejsce, na którym znajdowała się kapliczka jest już przygotowywane do powrotu rzeźby. Foto: Redakcja
Sprawa monitoringu jest w toku
W rozmowie z Portalem Otwockim, Burmistrz Karczewa – Michał Rudzki – podkreślił, że ma w planie spotkanie z firmą od monitoringu, by móc na miejscu ustalić dostępne możliwości zabezpieczenia tego terenu.
Czy Policji udało się ustalić sprawcę tej dewastacji?
W sierpniu 2023 roku, tuż po całym zajściu, do lokalnej komendy wpłynęło zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa, a okoliczności zdarzenia były wyjaśniane. Zapytaliśmy Oficera Prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Otwocku o finał tej sprawy:
Sprawca niestety nie został ujęty.
– poinformował w rozmowie z Portalem Otwockim podkom. Patryk Domarecki.
Dzięki zaangażowaniu i staraniom wielu osób Figura Chrystusa Frasobliwego została pomyślnie zrekonstruowana. Teraz wszystko w rękach lokalnych władz, by przyspieszyć jej bezpieczny (!) powrót na teren Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.
* Kim był Stefan Lisowski?
Stefan Paweł Lisowski urodził się w 1928 roku w Dąbrowie Górniczej. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej, a następnie kształcił się w Liceum Technik Plastycznych w Katowicach. W 1952 roku podjął studia na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, w pracowni profesora Mariana Wnuka, kończąc je dyplomem w 1958 roku. Od początku swojej kariery artystycznej pasjonowała go także działalność pedagogiczna. W latach 1958-1969 prowadził zajęcia z modelarstwa w Państwowym Liceum Techniki Teatralnej w Warszawie, a w latach 1967-1969 pełnił funkcję zastępcy dyrektora tej szkoły.
Od 1969 roku do przejścia na emeryturę w 1987 roku, pracował jako dyrektor i nauczyciel rzeźby w Państwowym Ognisku Artystycznym na Nowolipiu w Warszawie. Podczas tego okresu, dzięki namowom lekarza, zakupił działkę w Wólce Dworskiej nad Wisłą, co skierowało jego życie ku okolicom Góry Kalwarii. Pomimo emerytury, nigdy nie porzucił pasji pedagogicznej – jeździł jako konsultant artystyczny na plenery i nawiązał kontakt z lokalną społecznością artystyczną, tworząc wokół swojej pracowni grupę Communio Graphis.


Foto: kupamieci.pl/stefanlisowski/
Stefan Lisowski był artystą o wszechstronnym wykształceniu, wykształconym pod okiem cenionego profesora Mariana Wnuka. Jego główną pasją była rzeźba, ale tworzył też malarstwo, rysunki, grafiki, medalierstwo, ceramikę oraz projektował naczynia liturgiczne. W swojej twórczości prezentował setki prac, wystawiając je zarówno na wystawach indywidualnych, jak i zbiorowych. Rzeźbił głównie tematy sakralne, takie jak Madonny, krucyfiksy czy stacje Drogi Krzyżowej.
Jego fascynacja naturą przejawiała się w miłości do nadwiślańskich pejzaży, rozległych łąk i drzew. W malarstwie był kolorystą; barwa odgrywała kluczową rolę w jego twórczości. Silnie cenił polskie tradycje narodowe, symbole oraz rodzime krajobrazy. Przed kilkunastoma laty zainicjował renowację drewnianych kapliczek przydrożnych, traktując ten temat jako inspirację dla rzeźbiarzy, zarówno na plenerach, jak i w otoczeniu lokalnym.

Foto: kupamieci.pl/stefanlisowski/
Ponadto zaprojektował sztandar Gminy Góra Kalwaria oraz herb powiatu piaseczyńskiego. Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł 27 marca 2010 roku w Warszawie.
Czytaj także:
Przez lata nauczała i ukwiecała Karczew – kim była Wanda Bromińska?










