Celestynów, Józefów, Kołbiel i Wiązowna w Drużynie Pierścienia. Czy Otwock dołączy?

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Jak powstrzymać niekontrolowany rozwój zabudowy mieszkaniowej i zapewnić mieszkańcom aglomeracji dostęp do niezbędnych zasobów: czystego powietrza, żywności od lokalnych producentów, warunków do odpoczynku? Odpowiedzią może być Zielony Pierścień Warszawy. Miałby on objąć również powiat otwocki.

Zielony Pierścień Warszawy to z jednej strony koncepcja zakładająca zachowanie wokół stolicy strefy wolnej od zabudowy, a z drugiej – porozumienie ponad 20 organizacji działających na rzecz ochrony podwarszawskiej przyrody i terenów otwartych (m.in. rolnych i wód) przed chaotycznym rozlewaniem się miasta. Członkowie porozumienia starają się integrować różne środowiska i instytucje wokół idei wcielonej w życie w wielu zachodnich aglomeracjach. Organizują spotkania informacyjne i warsztaty, zachęcają do zapoznania się z publikacjami ekspertów i przyłączenia się do tej inicjatywy. Docierają m.in. do samorządowców, leśników, lokalnych społeczników. W ten sposób oddolnie budują koalicję na rzecz zmian w prawie, które ochroniłyby tereny zielone „pożerane” stopniowo przez rozrastające się osiedla, a także lasy – przed nadmierną eksploatacją i cenne przyrodniczo obszary – przed dewastacją.

Rola samorządów kluczowa

W ramach tej inicjatywy 28 stycznia w siedzibie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mińsku Mazowieckim zorganizowano warsztaty dla przedstawicieli organizacji i instytucji z powiatów otwockiego i mińskiego.
– Metropolia Warszawa to nie tylko transport publiczny, ale i inne zadania, m.in. z zakresu planowania przestrzennego i dbania o środowisko – przypomniał otwierając spotkanie Marcin Jakubowski, burmistrz Mińska Mazowieckiego, który podkreślił znaczenie dziedzictwa środowiskowego i jego zachowania dla przyszłych pokoleń, jako świadectwa zrównoważonego rozwoju.

Deklaracja lidera mińskiego samorządu i jego udział w warsztatach (burmistrz mimo licznych obowiązków został do końca i wraz z innymi uczestnikami rozwiązywał przygotowane przez organizatorów zadania) to ważny sygnał dla innych samorządowców, mówiący o tym, że inicjatywę Zielonego Pierścienia Warszawy warto traktować poważnie. Zwłaszcza że to na poziomie samorządów można najskuteczniej zapobiegać planistycznemu chaosowi i chronić tereny zielone, tak ważne dla jakości życia mieszkańców. Tymczasem jeśli chodzi o samorządy i urzędy z powiatu otwockiego, to na warsztatach swoją reprezentację miały tylko Celestynów, Józefów, Kołbiel i Wiązowna. Pozostałych, w tym Otwocka, zabrakło, mimo że zaproszenia od Stowarzyszenia Metropolia Warszawa zostały wysłane dwukrotnie do wszystkich samorządów powiatów mińskiego i otwockiego.

A szkoda, bo temat dotyczy wszystkich. Jak zwracają uwagę na swojej stronie internetowej inicjatorzy ZPW, „50 gmin funkcjonujących w granicach Pierścienia uchwala swoje własne, odrębne plany miejscowe i dodaje wciąż kolejne tereny pod zabudowę, choć już teraz ich powierzchnia jest kilkukrotnie przeszacowana w stosunku do aktualnych prognoz demograficznych. Pod względem chaosu przestrzennego i wskaźnika rozproszenia zabudowy Polska zajmuje pierwsze niechlubne miejsce w Unii.”
Problem pogłębia, znane również z Otwocka, rozdrobnienie planów miejscowych, uchwalanych często dla bardzo niewielkich obszarów, co utrudnia kompleksowe podejście do kształtowania ładu przestrzennego.

Żeby lepiej nam się żyło

Jak wyjaśniała Małgorzata Chojecka reprezentująca Zielony Pierścień Warszawy, celem tej inicjatywy nie jest ochrona przyrody sama w sobie, ale możliwa dzięki niej poprawa jakości życia mieszkańców aglomeracji warszawskiej.
– Zależy nam na tym, żeby ten Zielony Pierścień powstał, chociażby po to, żeby chłodzić i filtrować powietrze, chronić przed wyspami ciepła, przed smogiem, żeby zostawiać tereny zalewowe i chronić zarówno przed suszą jak i powodzią. Ważne jest, aby były tereny do rekreacji, wypoczynku i działań społecznych; takie miejsca, gdzie społeczność lokalna może się zbierać. Ważne są bioróżnorodność, zachowanie korytarzy ekologicznych, terenów cennych krajobrazowo – uzasadniała potrzebę realizacji Zielonego Pierścienia.

O wpisujących się w tę ideę przykładach z Europy i USA opowiedziała Agata Cieszewska z SGGW, autorka książki „Green belts. Zielone pierścienie wielkich miast”. Z jej wystąpienia uczestnicy spotkania dowiedzieli się, jak w praktyce wygląda ochrona przed zabudową wybranych terenów w pobliżu Londynu, Kopenhagi, Wiednia czy amerykańskiego Portland – metropolii plasujących się w czołówkach rankingów oceniających jakość życia. Różne koncepcje – zewnętrznych ringów, zielonych klinów, czy po prostu ścisłego wyznaczenia granic obszarów zabudowanych – łączy jeden cel. Jest nim zachowanie stref wolnych od zabudowy, których istnienie pozytywnie wpływa na cały szereg dziedzin życia mieszkańców miast – od zdrowia, przez organizowanie wypoczynku, po więzi społeczne, których nawiązywanie i utrzymywanie jest trudniejsze na zabetonowanych osiedlach, gdzie wszyscy spędzają czas w odizolowanych od siebie mieszkaniach.

Zrozumieć inny punkt widzenia

Podczas części warsztatowej uczestnicy spotkania podzieleni na zespoły mieli za zadanie m.in. zaproponować, które tereny należałoby włączyć do Zielonego Pierścienia Warszawy. Większość była zgodna, że powinny się w nim znaleźć obszary Natura 2000, doliny Wisły, Świdra i Mieni, czy lasy celestynowskie, ale też łąki i mokradła, jak również tereny uprawne i sady, na przykład w okolicach Sobień-Jezior. Współcześnie bowiem jedną z ważnych kwestii poruszanych w ramach dyskusji o Pierścieniu jest bezpieczeństwo żywnościowe i związana z nim konieczność ochrony upraw, zapewniających dostęp do lokalnych produktów rolnych. W innym ćwiczeniu trzeba było wcielić się w przedstawicieli różnych grup – jak mieszkańcy, przedsiębiorcy, czy rolnicy – i z ich perspektywy ocenić pomysł wprowadzenia ZPW pod kątem ewentualnych korzyści i strat.

– Warsztaty i praca w grupie różnych interesariuszy, np. w mojej grupie to były przedstawicielki samorządów małych miejscowości w województwie mińskim, wiceburmistrz Mińska Mazowieckiego i przedstawiciel Lasów Państwowych, uświadomiły mi przede wszystkim, że są bardzo różne punkty widzenia na korzyści i zagrożenia oraz obawy związane z utworzeniem sformalizowanego Zielonego Pierścienia wokół Warszawy – dzieli się wrażeniami Anna Nalazek, współzałożycielka Grupy Aktywistów – Lasy Celestynowskie, należącej do Zrzeszenia Inicjatyw ZPW.

– Podczas gdy mnie, jako przewodniczce PTTK, aktywistce na rzecz ochrony przyrody i osobie, która ma zarówno miejską perspektywę (mieszkałam ponad 40 lat w Warszawie) jak i wiejską (od 4 lat we wsi Celestynów, wśród lasów i bagien), wydawało się, że utworzenie Zielonego Pierścienia Warszawy jest bezwzględnie, jednoznacznie korzystne i potrzebne. Nadal nie mam co do tego żadnych wątpliwości, ale z pewnością należy w tym projekcie uwzględnić punkt widzenia i obawy na przykład małych, wyludniających się wsi, dla których potencjalne ograniczenia związane z Zielonym Pierścieniem stanowią w opinii samorządów jakieś zagrożenie – dodaje.

Solidne merytoryczne przygotowanie, otwarcie na dialog, zaangażowanie możliwie wielu stron zainteresowanych tematem – wszystko to sprawia, że inicjatorom Zielonego Pierścienia Warszawy udało się odnieść pierwsze sukcesy, czyli zainteresować decydentów różnych szczebli. Współpraca z Mazowieckim Biurem Planowania Regionalnego oraz powołanie Zespołu Parlamentarnego ds. Zielonych Pierścieni Polskich Miast dają nadzieję, że projekt ZPW znajdzie odbicie już nie tylko na poziomie deklaracji w dokumentach strategicznych, ale również w bardziej szczegółowych przepisach dotyczących planowania przestrzennego.

Tekst i fot. Przemysław Bogusz

Czytaj także:

Jak się nie dać ustrzelić na spacerze
Facebook
Twitter
Scroll to Top