Księżna z Wiązownej – szpieg, kochanka i mecenatka

Księżna Maria z Lubomirskich Radziwiłłowa była kobietą na miarę epoki, w której kobiety miały władzę decydowania o losach państw. Epoki przemian, na którą chciała i mogła wpływać ta wyjątkowa i wyzwolona kobieta. Z niewielkiej prowincjonalnej wsi utworzyła jedną z najbardziej niezwykłych miejscowości na Mazowszu – Wiązownę.

Urodziła się 8 sierpnia 1730 r. jako dziecko Jana Kazimierza i Urszuli Lubomirskich z Branickich, siostry Jana Klemensa Branickiego, wielkiego hetmana koronnego, jednego z najbardziej wpływowych magnatów epoki. Jej ojciec zmarł, gdy miała zaledwie 7 lat. Wychowywana była przez matkę, która nie tylko ukształtowała ją na obytą w etykiecie lwicę salonową, ale także uświadomiła jej możliwości polityczne kobiet. Urszula Lubomirska wspierała konfederatów barskich w trakcie konfederacji barskiej – w jej wiązowskim dworze schronił się biskup Adam Krasiński i Stanisław Konarski. Urszula Lubomirska popierała konfederatów, interesowała się polityką, wspierała szkolnictwo, finansując m.in. kolegium pijarów. Założyła jeden z pierwszych ogrodów krajobrazowych w Rzeczypospolitej, w podrzeszowskiej Rudnej Małej. Politycznie była zagorzałą przeciwniczką familii Czartoryskich i zwiększaniu wpływów Rosji w Rzeczpospolitej. Około 1771 r. przekazała dobra wiązowskie swojej córce Marii.

Maria zawiera czysto polityczne małżeństwo w 1753 r. Aranżuje je Jan Klemens Branicki oraz Karol Michał Kazimierz Radziwiłł, wielki hetman litewski. Młody mąż Karol Stanisław Radziwiłł, zwany „Panie Kochanku”, okazuje się awanturnikiem i pijakiem. Od początku jest niechętny Marii i jej unika, dyskredytując ją w towarzystwie. Prostactwo męża nie odpowiada wykształconej i wyemancypowanej magnatce. Karol Stanisław składa w 1756 r. wniosek o rozpoczęcie procesu o unieważnienie małżeństwa. Proces przeciąga się do 1760 r., bowiem Maria powołuje kolejnych świadków obrony. Nie chodzi jej oczywiście o faktyczne uratowanie małżeństwa, lecz o wytargowanie jak największej sumy odszkodowania za utratę dziewictwa oraz za zarażenie ją chorobą weneryczną. Maria po unieważnieniu ślubu pozostaje przy nazwisku Radziwiłłowa, tytułując się nadal także miecznikową litewską. Pojawiają się plotki, iż młoda księżna uwiodła francuskiego ambasadora w Rzeczypospolitej, markiza Des Issarts. Jego zamiary, podobno, są na tyle poważne, że plotkuje się o ślubie. W 1752 r. kolejnym ambasadorem Francji zostaje Charles de Broglie. Maria zapewne poznaje go na dworze wuja Jana Klemensa Branickiego, który jako zwierzchnik wojska, wbrew bezsilnym protestom ministra Henryka Brühla, prowadzi własną politykę zagraniczną, której przejawem jest m.in. wysłanie swojego posła do Stambułu. Ambasador wtajemnicza Marię w tajniki swojej sekretnej misji. Faktycznie nie jest tylko posłem ambasadorem, lecz także członkiem tajnej loży zwanej „Secret du Roi”. Król Francji Ludwik XV chce, aby na tron Rzeczpospolitej wrócił Stanisław Leszczyński, czyli ojciec jego żony Marii Leszczyńskiej. Oficjalnie popiera on na tronie Augusta III. O „Sekrecie Króla” nie wiedzą nawet francuscy ministrowie. Cele tajnego gabinetu są tożsame z interesami polskimi, których celem jest osłabienie wpływów familii Czartoryskich i carycy Elżbiety, ich protektorki w Petersburgu. Rosja, pozostając sojuszniczką Austrii, postrzegana jest przez Wersal jako państwo wrogie. Maria staje się bliską współpracownicą i powierniczką „Sekretu”.

W 1755 r. Maria Radziwiłłowa poznaje François Michele’a Durand’a, dyplomatę i członka tajnego gabinetu „Secret du Roi”, który dołącza do Broglie’a jako minister pełnomocnik. Światowiec i człowiek oświecenia imponuje młodej księżnej. Francuski szpieg i amant wkrótce zostaje jej kochankiem. Lato spędzają we dworze w Wiązownie, a zimą bawią na dworze w Białymstoku i pod Głogowem. Romans zapewne nie tylko ma kontekst erotyczny i uczuciowy, ale także jest okazją do wspierania polityki wuja, który uznawany jest za przywódcę profrancuskiej frakcji w Rzeczypospolitej, a Maria staje się jedną z najważniejszych figur tej formacji. Prawdopodobnie pod wpływem kochanka ugruntowują się jej antyrosyjskie poglądy. Gdy z pomocą sił rosyjskich znienawidzona familia Czartoryskich osadza na tronie polskim swojego kandydata Stanisława Poniatowskiego, księżna zaszywa się w drewnianym dworze w Wiązownie. Właśnie tam dowiaduje się o uwięzionym przez Czartoryskich w Wilanowie młodym Francuzie, który wyruszał na Litwę wesprzeć wojska Radziwiłłów walczące z Rosją. Uwolniony, ze wsparciem Marii Radziwiłłowej, Bernardin de Saint-Pierre, inżynier, poeta i pisarz, przyjaciel Jana Jakuba Rousseau, przyjmowany jest w podwarszawskich willach i pałacach, m.in. w Otwocku Wielkim i w Wiązownie. Oczywiście przystojny Francuz zakochuje się w Marii bez pamięci.

Bernardin w listach pisanych do przyjaciela Henriego Duval’a opisuje Marię jako osobę drobnej budowy, lekkiej w ruchach, o żywym i wesołym charakterze, subtelnym umyśle, czułym sercu i dobrej edukacji. Porównuje ją do Kleopatry z dzieła Plutarcha. Według niego ona również jest gotowa oddać życie dla chwały. Nawiązuje się między nimi romans. Wyzwolona magnatka traktuje rzecz raczej rozrywkowo, jednak sam Francuz jest zakochany po uszy. Swoje „słodkie doświadczenie” opisze później w swojej o najsłynniejszej powieści pt. „Paul et Virginie”. Odziana w orientalny kostium powieść o jedności człowieka z naturą i czystej miłości jest niewątpliwie wspomnieniem czułości mających miejsce w wiązowskim ogrodzie.

Latem 1767 r. Maria Radziwiłłowa wyjeżdża na kurację do Altwasser. Tam poznaje Franciszka Sułkowskiego. Wkrótce znajomość zamienia się płomienny romans, kontynuowany podczas jej misji w Paryżu, gdzie wspiera powstańców barskich z pomocą przyjaciela Charlesa Broglie’a, kierownika „Secret du Roi”. Maria Radziwiłłowa staje się dla dworu francuskiego rzeczniczką walczących o wolność Polaków. Historyk Władysław Kopiczyński sugeruje , iż to Maria Radziwiłłowa była biologiczną matką pozamałżeńskiego dziecka Franciszka Sułkowskiego – Józefa, późniejszego słynnego adiutanta Napoleona.

Maria Radziwiłłowa bywa coraz częściej w wiązowskim dworze, wznosi tam klasycystyczny pałac, ogród ze stawem oraz sztuczną wyspą w krajobrazowym stylu angielskim, który na kontynencie rozpropagowany został przez byłego króla Stanisława Leszczyńskiego. Rzuca się w wir projektowania. W Wiązownie powstaje „miasto idealne” – położone na osi ufundowanego przez nią kościoła. Na wzór Piazza del Popolo zmienia bieg głównej drogi do Lublina i nakazuje przekopać wielką wydmę, w tym miejscu przepływa obecnie potok zwany kanałem boryszewskim. Być może wtedy usypany zostaje kopiec ze świątynią Diany lub Dionizosa, który miał zapewne konkurować z tym wilanowskim wzniesionym dla familii Czartoryskich, jest bowiem dokładnie dwukrotnie większy. Szkoda, że dziedzictwo tej wspaniałej kobiety popada w ruinę i niepamięć.

Portret Marii Radziwiłłowej w podeszłym wieku, autor nieznany. Zbiory muzeum w Wilanowie.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Scroll to Top