Klasyka i nowoczesność: Relacja z premiery w Teatrze Jaracza

Marcowa premiera spektaklu „Balladina” w reżyserii Jarosława Kopaczewskiego była ważnym wydarzeniem tego sezonu. Twórcy sięgnęli po niełatwy utwór i mieli swój pomysł na przedstawienie klasyka, który wyszedł spod ręki wieszcza Słowackiego.

Amatorski Teatr Miejski im. Stefana Jaracza w Otwocku ma bardzo zróżnicowany repertuar, od fars i komedii, po dramaty, także te klasyczne, jak dzieło Juliusza Słowackiego. W tym roku mija 190 lat od powstania tego krwawego dramatu romantycznego, który poeta stworzył na emigracji w Genewie. Sztuka oryginalnie w pięciu aktach, przez Jarosława Kopaczewskiego została podzielona na dwa.

Przedstawienie otwiera korowód postaci, które wyłaniają się z ciemności po obu stronach widowni. W dawnych, nieco złachmanionych strojach, dzierżąc lampiony, koronę i inne atrybuty, przechodzą powoli na scenę, gdzie jesteśmy światkami jakiegoś starosłowiańskiego rytuały, zakończonego koronowaniem starego pustelnika.

Potem w wydarzenia wprowadza nas głos narratora, dobywający się gdzieś „z nieba” – niczym demiurga. „Oto jest rok 815 post Christum natum, na ziemiach Polan panuje uzurpator Popiel. Zrzucił on z tronu swojego brata – Popiela III. Podczas przewrotu zamordował jego dzieci, ale samego Popiela III nie udało mu się zgładzić. Ten bowiem znikł i nikt nie wie, gdzie się znajduje. Wśród możnych Polan są ludzie wciąż wierni Popielowi III, którzy chcą przywrócić mu krwawo zagrabiony tron. Trwa walka o mityczną koronę Lecha – symbol prawowitej władzy. Na scenę polityczną wkracza młoda, ambitna córka wdowy, imieniem Balladyna, która dla owej korony gotowa jest poświęcić wszystko i wszystkich.”

Całą resztę doskonale znamy. Książe Kirkor w leśnej chacie starej wdowy i jej córek, rywalizacja o jego względy, maliny, nóż, zbrodnia. Pierwsza, lecz nie ostatnia. Spektakl „Balladina” oferuje nam jednak nieco więcej, niż przywykliśmy przy wielu inscenizacjach dramatu Słowackiego. Adaptacja Jarosława Kopaczewskiego jest multimedialna. Scenie otwarcia towarzyszy nie tylko muzyka, ale i obraz wyświetlany z rzutnika na ścianie z tyłu. Widzimy leśną polanę i płonące ognisko. Filmowe tło jest świetnym uzupełnieniem teatralnej, a więc bardziej umownej przestrzeni i z tych środków twórcy chętnie korzystają przy wielu scenach. W przedstawieniu są nawet elementy musicalowe i słuchowisko, które relacjonuje nam pewne wydarzenia. Bo bez skrótów rzecz jasna nie mogło się obyć. Pełna sztuka trwałaby ponad 3 godziny. Tu historia Balladyny i jej upadku zamyka się w ok. 100 minutach.

Poznajmy obsadę spektaklu. Są to: Pustelnik – Jarosław Kopaczewski, Goplana – Alicja Pietryka, Chochlik – Franciszek Dyderski, Skierka – Mateusz Łukaszewicz, Kirkor – Wojciech Kłusek, Matka – Kama Prina Cerai, Balladyna – Wiktoria Pielak, Alina – Anna Ocypa, Filon – Marcin Lemieszka, Grabiec – Mikołaj Piłat, Fon Kostryn – Nikodem Plewnicki, lekarz koronny – Sławomir Bardski, kanclerz – Konrad Bronowski, oskarżyciel sądowy – Krzysztof Astrachancew, strażnik – Sara Prina Cerai.

Kolejne okazje by zobaczyć „Balladinę” będą 17 marca oraz 19 kwietnia, ale z dostępnością biletów może być ciężko. Liczcie na wejściówki lub sprawdzajcie inne terminy. Warto też zaplanować wyjście na kolejny spektakl w reżyserii Jarosława Kopaczewskiego – „Zemstę” Aleksandra Fredry. Premiera już 6 kwietnia.

Przemek Skoczek

Facebook
Twitter
LinkedIn
Scroll to Top