Od dworu do dworu cz. 2 czyli dworki dookoła Otwocka

Otwock to miasto, którego historia rozpoczęła się zaledwie 139 lat temu. Wydawałoby się że na tym terenie nie było żadnych dworków i folwarków. Nic bardziej mylnego. Najbardziej znane to dworek “Bojarów” Konstantego Moës Oskragiełło i “Brzegi” Michała Elwiro Andriollego. Oprócz nich były jeszcze “Wolimontowice” Wedlów, “Natalin” i “Strachowo” Żarynów oraz całkiem nieznane “Kazimierzówek” i “Stasinówek”. A przy samych granicach miasta “Anielin” Kurtzów – Jezierskich, “Jarosław” i “Czerwone Mury” w Józefowie.

Tuż za stacją paliwową LPG na końcu ul. Kołłataja zachował się do dzisiaj drewniany dworek “Wolimontowice”. Został on wzniesiony przed 1890 r. dla Edmunda Sikorskiego. Na budynku zachowały się bogate zdobienia szczytów i okien oraz okazała weranda od strony centrum Otwocka. Cały budynek przypomina bardziej rosyjską daczę podmoskiewską niż otwocki świdermajer. Folwark w 1893 r. opisywał w swoim przewodniku „Wille w Otwocku” Edmund Diehl: „Fol. Wolimontowice (Nr. 6), własność Edmunda Sikorskiego. Jest to pas ziemi szerokości 70 prętów, równolegle do plantu kolejowego się ciągnący, od budki Nr. 109 do Świdra, całkowicie lasem zarosły, zawierający przestrzeni 37 morgów i 77 prętów. Przed kilku laty na wyniosłości ponad rzeką, wybudowano tu dom dość obszerny z wygodnym rozkładem pokoi, na tem jednak przedsięwzięciu ukończono pracę kolonizacyjną na Wolimontowiczach, a zdaje się, iż dom, oprócz mrówek, przez nikogo nie był jeszcze zamieszkiwany. Obecnie jest on zwykle miejscem wypoczynku dla spacerujących ze stacyi ponad Świder.” Rozległą posiadłość w 1910 r. nabył Emil Wedel. Był to obszar blisko rzeki, który obecnie w połowie przecina ulica Kołłątaja. Powstały zabudowania murowane i ogrzewane, aby można je było wykorzystać nie tylko w okresie letnim. Odpoczywała tutaj zarówno rodzina Wedlów jak i dzieci robotników z ich warszawskiej fabryki.

Po drugiej stronie mostu na Świdrze, z lewej strony przy ul. Jarosławskiej można zobaczyć okazały, ponad 100-letni dom, przed którym znajduje się od lat nieczynna fontanna. Jest to pozostałość po folwarku “Jarosław”, który w latach 80 i 90-tych XIX w. był osadą na tyle znaczącą że nawet przy Drodze Żelaznej Nadwiślańskiej istniał przystanek kolejowy „Jarosław”, przy którym zatrzymywała się część pociągów jadących w kierunku Otwocka i dalej Lublina. Tak folwark w 1893 r. opisywał w swoim przewodniku „Wille w Otwocku” Edmund Diehl: „Fol. Jarosław (Nr. 12), własność Stanisława Rajswassera, zajmujący obszaru 60 morgów, najbliżej przystanku tego nazwiska położony. Grunta przeważnie orne, około domu ogród warzywny, w stronę ku Warszawie lasek na wzgórzu. Na folwarku tym znajduje się jeden tylko dom mieszkalny, parterowy, obszerny i dobrze urządzony, wynajmowany na mieszkania letnie i dla kilku rodzin służyć mogący. Warunki pobytu w Jarosławiu przedstawiają się korzystnie; dla osób pragnących spokoju i osobności, jest to coś pośredniego pomiędzy mieszkaniem wiejskim a willą.”

Nad samym Świdrem, w rejonie ul. Wczasowej wznosi się nowoczesny ośrodek hotelowo-konferencyjny „Z-hotel”. Na terenie tym znany rysownik i malarz, weteran 1863 r., Michał Elwiro Andriolli założył swoje wymarzone Brzegi. Był on pierwszym, który docenił uroki nadświdrzańskiego krajobrazu oraz dogodne jego połączenie z Warszawą. Andriolli był urodzonym w Wilnie synem włoskiego oficera z Wielkiej Armii Napoleona i polskiej szlachcianki, związał się z Mazowszem pracą i miejscem zamieszkania ponieważ jako amnestiowany powstaniec 1863 r. miał zakaz powrotu w rodzinne strony, na Litwę. 21 lutego 1880 roku kupił okazjonalnie za 18 000 rubli od Zygmunta Kurtza z Otwocka Wielkiego, 12 włók (201,4 ha) gruntu z tego 6 włók lasu nad Świdrem z parcelowanego folwarku Anielin. W 1881 r. zakupiony majątek został urzędowo przemianowanym na Brzegi. Artysta zauroczony okolicą nad Świdrem pisał: „Mam to czegom pragnął, do czegom wzdychał: naturę i ciszę.”

Dworek w Rudnie

Jeszcze tego samego roku wznosi swoją pierwszą, niewielką pracownię (służącą również za sypialnię) i zakłada ogród. Pierwszy dworek zbudował sam, według własnego pomysłu. Wymyślił nowy rodzaj konstrukcji ścian i jego zdobnictwo. Własnoręcznie rysował na deskach ozdoby i ornamenty, po czym zlecał ich wykonanie  miejscowym cieślom i stolarzom. Ornamentyka ścian, szczytów, otworów drzwiowych, okiennych, otwartych werand miała w sobie coś z kolorytu podmoskiewskich daczy i alpejskich kurortów. Później te zaproponowane przez niego rozwiązania techniczne i plastyczne kopiowali miejscowi rzemieślnicy przy budowie kolejnych domów w rozwijających się pobliskich letniskach. W latach 1883-1886, gdy artysta przebywał głównie zagranicą, kolonią letniskową i folwarkiem zarządzała jego siostra, która doglądała ok. 30 robotników, którzy siali, zbierali, młócili płody rolne, ścinali i karczowali las, budowali kolejne wille, sadzili krzewy ozdobne, umacniali faszyną brzegi. W kolejnych latach, na następnych parcelach, na brzegu rzeki, pośród zieleni wznosi kolejnych siedem letniskowych willi. W 1885 roku Brzegi rozbudowane zostały do 14 drewnianych, jednolitych stylowo willi do wynajęcia. Każdy z tych domów miał własną nazwę „Graniczny”, „Królikowski”, „Janicki”, „Sędzia”, „Wenecja”, „Cacko”, „Mały”, „Wygodny”, „Sosnowy”, „Ogrodnik”, „Średni” i „Gościnny”.

Pałac w Sobieniach Szlacheckich

Domek tzw. „Mój” był pracownią Andriolliego. Wśród całej zabudowy na wyróżnienie zasługiwał tzw. „Dwór” najobszerniejszy, wygodny i starannie zabudowany oraz ozdobiony, miał służyć artyście i jego przyjaciołom na „stare lata”. Oprócz tego na terenie znajdowały się zabudowania gospodarcze folwarku. Andriollowskie Brzegi w 1893 r. opisywał w swoim przewodniku „Wille w Otwocku” Edmund Diehl: „Folwark Brzegi (Nr. 10), własność Elwira Andriollego, największa własność prywatna pod wille zajęta, posiadająca 92 morgi obszaru, prawie cała pod lasem sosnowym z lewej strony Świdra, pod ziemią orną z prawej. Z przestrzeni tej zajęty jest pas ponad brzegiem rzeki, około 30 prętów szerokości, pod wille, których jest 11. Wszystkie wille, „dworkami” zwane, są bardzo lekkiej konstrukcyi, przeważnie parterowe z oddzielnemi kuchniami, w artystycznym nieporządku ponad brzegiem rozrzucone i przeznaczone dla jednej rodziny. Brzegi spośród innych willi wyróżniają się swoim charakterem i pomimo lekkiej i niewyszukanej budowy domków, improwizowanych werand, skromnego urządzenia wewnętrznego i cen stosunkowo nie niższych, niż na willach przy stacyi, zawsze są przepełnione. Mieszkańcy tworzą tu rodzaj oddzielnej kolonii letniej, używając całej swobody w dni ciepłe i słoneczne i godząc się z losem, gdy mniej sprzyjająca pogoda dokuczy. Malowniczy Świder, tworząc kilka zagięć na niewielkiej stosunkowo przestrzeni, i swobodny daleki widok – bawią oko; wycieczki do lasu lub na łąki chętnie są przedsiębrane zbiorowo, toalety nie krępują towarzystwa, a dziatwa z całą swobodą kilka razy dziennie używa kąpieli rzecznych. Gwarno i rojno jest w Brzegach w piękne dni Czerwcowe i Lipcowe, życie prawdziwie sielankowe, braknie tylko wygód, do których mieszkańcy miasta trochę przywykli, a których, gdy pogoda nie dopisze, na razie zastąpić nie można widokami natury.”

Dawny dworek w Janówku

Nieco dalej nad Świdrem, pośród sosnowego lasu, do dzisiaj możemy zobaczyć białe mury dworku Bojarów (Kraszewskiego 87). Jest to chyba obecnie najstarszy murowany budynek w Otwocku. Wzniesiony zapewne ok. 1882 lub 1883 r. dla przybyłego z Litwy Konstantego Moes-Oskragiełło. Zakupił on grunty z parcelowanego folwarku Anielin hr. Zygmunta Kurtza. Na zakupionym gruncie wzniósł folwark, letnisko i zakład kąpielowo – kumysowy dla wczasowiczów i kuracjuszy. Konstanty Moes –Oskragiełło był zwolennikiem oryginalnych metod leczenia polegających na kąpielach słonecznych, używaniu wełnianej odzieży, piciu kumysu i wegeterianizmu. Folwark Brzegi w 1893 r. opisywał w swoim przewodniku „Wille w Otwocku” Edmund Diehl: „Folwark Bojarowo (Nr. 11), własność Konstantego Moes-Oskragiełło, zawierający 75 morgów przestrzeni, przeważnie pod lasem sosnowym, położony po obydwu stronach rzeki Świder. Jest to miejscowość najwięcej oddalona od stacyi i przystanku; do domów mieszkalnych dojechać można w przeciągu minut 20-tu, pieszo zaś zajść w pół godziny. Niedaleko od rzeki wydzielona jest przestrzeń 1½ morga, wałem otoczona, na której zbudowano 3 domy mieszkalne, z tych jeden murowany, a dwa drewniane. Dom murowany jest właściwie pałacykiem zdobnym w wieżę, zakończoną w spiczastym dachem i urządzonym ze wszelkiemi wygodami. Dla osób poszukujących obszernego i dobrze urządzonego pomieszczenia, tudzież spokojnego pobytu, zamieszkanie pałacyku, ze wszechmiar może być pożądane, obszar takowego nie jest jednak znaczny i pomieścić może jedną lub dwie rodziny. Domy drewniane dosyć oszczędnej konstrukcyi mniej są zachęcające, a więcej jeszcze tracą na sąsiedztwie z pałacykiem. Osobliwością Bojarowa jest tak zwana „Jarchata” (Lit. I.) dla kąpieli słonecznych przeznaczona, którą właściciel na własny użytek wybudował. Znajduje się ona w ustroniu ponad rzeką. Bojarowo należy do najdawniejszych kolonii letnich w okolicach Otwocka. Pomimo jednak znacznej przestrzeni gruntu, więcej się nie zabudowywa.” Po II wojnie światowej do końca lat 90-tych w zabudowaniach mieściły się warsztaty szkolne Szkoły Rzemiosł Artystycznych z Warszawy. Obecnie dworek wraz z całym parkiem popada szybko w ruinę.

Paweł Ajdacki

Facebook
Twitter
LinkedIn
Scroll to Top